| Worms: Ultimate Mayhem - recenzja |
|
|
|
| poniedziałek, 03 października 2011 21:38 |
![]() Worms to jedna z najpopularniejszych serii gier ostatnich 20 lat. Ikona i najlepsza marka studia Team 17. Gier z tej serii było tak dużo, że ciężko zapamiętać wszystkie. Worms 2 Armageddon jest od dawna dostępna przez XBLA, to standardowa dwuwymiarowa gra z serii. W zeszłym tygodniu pojawiła się na rynku hybryda gier Worms 3D oraz Worms 4 Ultimate Mayhem. Czy warto zwrócić uwagę na coś co jest kombinacją gier w które już graliśmy?
Worms 3D było grą dość sporną. Przedstawiona w 3D zabawa miała zupełnie inny charakter. Nie była zła, pozwalała na wiele ciekawych działań niedostępnych wcześniej z uwagi na ograniczenia grafiki 2D. W 3D dostawaliśmy niezłe i ciekawe zadania i nawet dało się w to grać. Ale wyłącznie samemu. A Wormsy stały się kultowe ze względu na opcję gry z innym - żywym graczem i tutaj Worms 3D było zwyczajnie bardzo słabe. Ludzie zarzucali grze duże trudności w kierowaniu postaciami naszej drużyny, jak i kiepską pracę kamery, która skutecznie zabierała radość z zabawy. Jedną z rzeczy które się w serii nie zmieniają to humor. Gdy usłyszymy znane nam popiskiwania robaczków szybko poczujemy się jak w domu. Do zadań wprowadzają nas zabawne filmiki które nastawiają mocno pozytywnie do zabawy. Pierwsze co rzuci się w oczy, a raczej ręce graczy którzy grali w Worms 3D to ulepszone sterowanie. Teraz naprawdę ma to sens, a kamera pracuje o niebo lepiej. Jasne, że pojawiają się problemy, ale zdecydowanie Team 17 wzięło do serca krytykę i poprawiło te aspekty, może nie jest jeszcze idealnie, ale zdecydowanie teraz da się grać. Całkiem dobrze steruje się padem konsoli podczas urządzania prawdziwego piekła "robakom" z przeciwnej drużyny. Misje do pojedynczego gracza są różnorodne i wraz z wprowadzeniami fabularnymi dają sporo radości z zabawy w Worms Ultimate Mayhem w pojedynkę. Misji mamy aż 60, wiec szybko gry nie odstawimy na wirtualną półkę, ale niestety... misje są czasem wtórne i nudnawe. Jednak nie czarujmy się. Żadne misje fabularne, czy walki z czasem nie są tutaj ważne. Tutaj zawsze liczył się multiplayer i ku mojej radości w nowe Wormsy można grać po sieci całkiem sprawnie. Poprawione sterowanie pomoże nam się odnaleźć i szybko sobie poradzimy z eliminacją żywych przeciwników. Trochę kłuje w oczy mnie grafika. Poprawiona w stosunku do oryginałów nadal mocno odbiega od tego co dziś można nazwać by standardem, nawet jak na gry Arcade. Cienie zostawiane przez postacie są brzydkie, jakby zrobione z wielu różnych czarnych plam. Elementy otoczenia często fruwają zawieszone w powietrzu bez żadnego celu i jakiejkolwiek fizycznej zasadności. Postacie potrafią się blokować w niewidzialnych ścianach itd. W grze mało też znalazło się utworów muzycznych, przez co ciągle będziemy słyszeć te same nutki przygrywające naszym wojennym działaniom. Reasumując - gra jest niezła, i gdyby tak od razu zaprezentowały się Worms'y w 3D to nie miały by etykietki gry słabej. Jeśli więc pokładałeś w Ultimate Mayhem nadzieję, na fajną zabawę w 3D to jest ona tutaj zdecydowanie możliwa i osiągalna. Pytanie tylko czy warto wydawać na tą grę kasę.... Ciężko nie docenić starań twórców. Faktycznie się przyłożyli i warto dać trójwymiarowym Worms'om drugą szansę. Z drugiej strony idealnie nie jest, a ... nie wiem jak ty, ale ja zdecydowanie Wormsy uznaję raczej tylko w kilka osób i tutaj niestety, ciągle lepiej mi się gra w te dwuwymiarowe, mimo, że doceniam i przyznaję, że i tutaj fajnie się bawi. Jeśli zestawimy to z bardzo wysoką ceną za grę, bo ta kosztuje aż 1200 MSP, to chyba jednak mimo wszystko wolę te dwuwymiarowe które od lat można ogrywać na imprezach ze znajomymi. Spróbuj, bo gra nie jest zła. Jak dla mnie jednak nie wybija się nadal ponad swoją dwuwymiarową legendę. Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj
|
| Poprawiony: poniedziałek, 03 października 2011 21:42 |




Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.