header
Warhammer 40.000: Kill Team - recenzja PDF Drukuj Email
wtorek, 19 lipca 2011 19:23


Strzelanka na dwa grzybki w uniwersum Warhammer'a?

Czemu nie! Zabiorę tylko ciężki karabin i w drogę!


 

Kill Team to przedsmak przed Warhammer 40K: Space Marine. Twórcy wypuszczają więc grę aby już zaczęła zarabiać dla nich kasę, i zaczęła robić smaka na główne danie. Nie lubie takiego podejścia, dlatego od górnie bojkotuje pomysły tego typu, tak jak nie podobały mi się inne "płatne dema" chociażby z serii Dead Rising.

Ale kto by tam się mną przejmował. Gra wychodzi, jest czymś zupełnie innym niż Space Marine, więc też "płatnym demem" nazwać gry nie mogę. Co więc przygotowali dla nas twórcy z THQ ?

Jesteśmy jednym ze Space Marine. Do pomocy możemy zaprosić drugiego - jeśli zgodzi się usiąść z nami na kanapie. Bo kooperacja w tej grze występuje tylko w wersji lokalnej, nie pogramy online.

Naszym zadaniem jest przeczesać się przez hordy Ork'ów. Na szczęście mamy bardzo szybkostrzelny i gorący grzebień do tego zadania.

W grze znajdziemy pięć poziomów. Na początku każdego z nich będziemy wybierać klasę postaci aby ukierunkować nasze zdolności. Przypiszemy także perki zdobyte podczas gry.

Zasada gry jest prosta. Sterujemy głównie dwoma grzybkami - jednym poruszamy postacią a drugim kierujemy naszą siłę ognia na cel. Możemy od czasu do czasu wykorzystać zgromadzoną energię na chwilę efektywniejszego wykorzystania naszej broni (no dobra i efektowniejszego też) aby szybciej pozbyć się wrogów. Od czasu do czasu rzucimy znalezionym granatem w przeciwnika, a raczej ich grupę.

No właśnie. Bo w zasadzie - to atakowani jesteśmy wciąż przez kolejne hordy przeciwników rozbiegających się po ekranie, raz na jakiś czas spotkamy owado-podobne tyranid'y.

W zasadzie nie ma niczego odkrywczego w kolejnych misjach, ale nie są też powtarzalne - a to bardzo dużo znaczy. (Szczególnie po opisywanym niedawno Dead Block'u) Niby wszystko polega na sianiu orczej posoki na lewo i prawo, ale w każdym z poziomów nasze zadanie będzie odrobinę inne. Raz będzie wymagało naciśnięcia przycisku, raz zniszczenia osłon z czterech pomp, a raz będziemy zmuszeni do pokonywania zapadającej się ścieżki.

W grze spotkamy sporo błędów. Jak chociażby bezsensownie rozstawione checkpointy, które raz są gęsto nasiane w miejscach niewymagających częstego odtwarzania, a raz trafimy na ogromnie długą misję, którą dzielą fabularne wątki, ale checkpoint'u nie ma - i porażka w takim miejscu będzie wiązać się ze sporą ilością czasu który musimy poświęcić na powtarzanie zadania od początku.

Brak wspomnianego trybu kooperacji online, czy np. to, że tylko pierwszy gracz zdobywa achievementy. Drugi - mimo, że będzie zalogowany na konsoli musi obejść się smakiem. Na szczęście gra nie jest długa, i da też sporo frajdy podczas ponownego przechodzenia, dlatego jestem to w stanie wybaczyć. Nie mam jednak wątpliwości, że to są błędy - które wynikły z jakichś ponagleń w produkcji zapewne.

Spodobała mi się w grze grafika i oprawa dźwiękowa. Także fajny system wymiany Power Up'ów.

Gra jest dosyć krótka. Ma błędy, ale gra się w nią przyjemnie i przyznam szczerze, że warto było by ją mieć gdyby nie cena. 800 MSP to dużo za dużo - jak za marketingowy produkt który ma nas zachęcić do zakupu Space Marine.

Lisek

Grę możesz pobrać klikając tutaj


Poprawiony: wtorek, 19 lipca 2011 19:26
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz