header
War of The Worlds - recenzja PDF Drukuj Email
wtorek, 01 listopada 2011 17:07


Wojna Światów to jedna z ważniejszych powieści SF w historii naszej kultury. Doczekała się kilku ekranizacji, a także słynnego słuchowiska radiowego które słuchacze odebrali jako realny atak kosmitów na ziemię. Ucieszyło mnie, że powstaje gra na podstawie tej powieści. W dodatku z narracją Sir Patrick'a Stewart'a. Czy to mogło się nie udać?


 

To ocenimy dalej. Zacznijmy od tego, że gra to platformówka. I to ważne, bo elementy platformowe, czyli przeskakiwania między platformami są tutaj wyraźne - bo ostatnio w grach platformowych autorzy sporo uwagi skupili na walce, dlatego przywitałem ten element z dużym entuzjazmem.

Wcielamy się w niej w Arthur'a. Bohatera który w zaatakowanym przez kosmitów mieście szuka swojego młodszego brata i narzeczonej. Całość fabuły w grze jest opowiadana przez narratora - tutaj pojawia się głos wspominanego wcześniej Sir Patrick's Stewart'a - jeśli więc nie znasz dobrze języka Angielskiego, to na ekranie nie zobaczysz praktycznie nic interesującego co pozwoli Ci zrozumieć o co chodzi w grze. Warto nadmienić, że narracja jest bardzo dobrze napisana i opowieści słucha się miło... do czasu.. ale o tym później.

Oprawa gry jest dość nierówna, zacznę od tego co jest w niej dobre. Tonowanie barw, architektura ukazanych budynków, zniszczenia miasta i wielkie Tripody w Tle. Robi to wrażenie i pozwala się dobrze wczuć w postać Artura. Twórcy z Other Ocean zdecydowanie sporo uwagi skupili na tym jaki klimat ma gra budować i im się to zdecydowanie udało. Twórcy chyba sporo czerpali z pomysłów zastosowanych w Limbo, bo tutaj też sporo dzieje się w ciemnościach, półcieniach i często trafimy na jakąś śmiercionośną przeszkodę która czai się w mroku. A wszystkiemu temu towarzyszy jeszcze bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. - Muzyka robi wrażenie i doskonale podkreśla klimat wydarzeń które możemy obserwować na ekranie.

W zasadzie jedynymi zastrzeżeniami do oprawy jest wygląd Artura. Czasem , szczególnie kiedy widzimy go z bliska kłuje w oczy niska rozdzielczość tekstur zastosowanych do ukazania naszego bohatera. Wygląda naprawdę słabo.

Niestety to co było dobrego do opowiedzenia o grze tutaj się kończy ... gdyż lista wad tej gry jest zdecydowanie dłuższa niż zalet.

Zaczniemy od tego co najbardziej zacznie nas drażnić. Zgony. Można by powiedzieć, że gra jest trudna. Że to dobrze, bo szukamy gier trudnych w czasach co raz większej ilości samograjów które przechodzi od początku do końca niedzielny gracz nie posiadających żadnych umiejętności.

Jeśli jednak tworzymy grę trudną, to należy ten poziom wyważyć tak, aby nie przesadzić, tak aby coś co jest wyzwaniem nie stało się wkurzającą i irytującą czynnością. Niestety tego wyważenia twórcy konsolowej Wojny Światów nie przemyśleli i będziemy często padać i powtarzać etapy od jakiegoś momentu. Co prawda checkpoint'y są dość gęsto rozsiane i najczęściej pojawiają się przed każdym większym wyzwaniem, to w późniejszym etapie gry będziemy często trafiać na momenty w których będziemy rzucać padem i klnąc w niebogłosy, bo nasz poziom frustracji sięgnie zenitu. Można się zabić 10 razy w jednym miejscu i powtórzyć ten fragment gry, ale kiedy padamy po raz 30 albo 50ty w tym samym miejscu to naprawdę robi się to mało przyjemne. A teraz pomyśl sobie, że każda powtórka wiąże się z odtworzeniem tego samego tekstu narratora, którego możemy spokojnie nauczyć się na pamięć. Irytacja to mało powiedziane, i mimo że gra wciąga swoją urzekającą oprawą to sama rozgrywka to naprawdę frustrujący kawałek kodu.

Możecie pomyśleć, że to wina gracza. OK, nie miał bym pretensji gdybym wiedział, że zginąłem, bo zrobiłem błąd. Nie przemyślałem. Niestety nie w tym rzecz. Gra jest pełna błędów, co skutecznie dobija. Np. chowasz się przed światłem poszukującej ludzi sondy. Super. Udało się schować, raz, drugi, trzeci... o czwartym razem się nie udało... a w zasadzie się udało bo światło cię nie dosięgło, jednak sonda i tak zareagowała. Jeszcze bardziej denerwują pociski przeciwników którym zdarza się przelecieć przez ściany przez które nie powinny. Gra najpierw ustala zasady dając Ci miejsce w którym jesteś bezpieczny, a za chwile przez błędy sama te zasady łamie.

Sporo w grze polega na szybkim zastosowaniu jakichś tricków. Np. przykucnięciu i przetoczeniu się pod wiązkami laserów. Niestety sterowanie tutaj jest bardzo niewygodne i mało precyzyjne, i często mimo tego, że naciągasz grzybka w dół, gra rozpozna twój ruch inaczej niż Chciałeś. Przypomina to problemy z grami typu Street Fighter do których trzeba było stosować inne pady w których zastosowano inny krzyżak. Tutaj jednak w większości sterujemy grzybkiem analogowym, co zdecydowanie będzie przeszkadzać i frustrować nas, powodując, że po kilku powtórkach będziemy wyglądać jak gotujący się ze wściekłości czajnik.

W dodatku , pomijając fajnie opowiadaną fabułę przez Patrick'a Stewart'a, sama fabuła jest raczej płytka i słaba. Wiele rzeczy w grze się nie wyjaśni pozostawiając w naszej głowie pytania bez odpowiedzi. Rozczarowaniem też jest zakończenie gry… ale tego nie będę zdradzać, bo może sam zagrasz.

Cóż można powiedzieć w podsumowaniu? Fajny pomysł, jednak gra poległa. Fajna oprawa AV mimo drobnych wad nie zasłoni wad i błędów sterowania. Niestety ta gra to przykład tego, że nie sama grafika graczy interesuje i najważniejszy jest gameplay, który tutaj kuleje. W załączonym do tego tekstu filmiku celowo nie ciąłem swoich porażek, aby ukazać wam jak łatwo tutaj zginąć. A to tylko kilka minut z początku gry. Dalej jest już tylko gorzej.

Mimo fajnej powieści, doskonałego Patrick'a Stewart'a w roli narratora, klimatycznych scen z Tripodami w tle... gry nie mogę polecić.

Żałuję, bo wygląda na to, że niewiele brakło do naprawdę fajnej gry. Gdyby tylko twórcy sterowania przyłożyli się tak samo jak twórcy grafiki było by nieźle. Co prawda sterowanie pewnie twórcy mogą poprawić patchem, dodać więcej checkpointów … ale raczej nie zmienią części pułapek na które trafimy w grze więc raczej nie ma co liczyć na patch’a który rozwiąże wszystkie problemy.

Nie polecam.

Lisek

Grę możesz pobrać klikając tutaj


Poprawiony: wtorek, 01 listopada 2011 17:10
 

Komentarze  

 
0 #2 lisek84 2011-11-06 18:50
Cytuję CulturalLemur:
Chyba po raz pierwszy podważę opinię postawioną w recenzji.. Trial mnie jakoś zadowolil, a kwestia częstych śmierci zależy raczej od umiejętności i cierpliwości gracza, bo mnie żaden często powtarzany fragment nie zrazil.

Chyba mam kolejną grę na celowniku.:)


A to mi bardzo miło z tego powodu ;)

Cóż, to recenzja jest zawsze subiektywnym zdaniem gracza... który pisał recenzję. Trial mnie też się spodobał, ale zobaczysz. Dalej trafisz na momenty które zdenerwują cię. Jeśli jednak lubisz wyzwania i co ważne - nie gustujesz w grach łatwych których teraz pełno to czemu nie. Gra może być fajnym pomysłem.
 
 
0 #1 CulturalLemur 2011-11-02 15:17
Chyba po raz pierwszy podważę opinię postawioną w recenzji.. Trial mnie jakoś zadowolil, a kwestia częstych śmierci zależy raczej od umiejętności i cierpliwości gracza, bo mnie żaden często powtarzany fragment nie zrazil.

Chyba mam kolejną grę na celowniku.:)
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz