| Voltron: Defender of the Universe - recenzja |
|
|
|
| piątek, 02 grudnia 2011 22:09 |
![]() Nadchodzi taki moment, w którym trzeba sobie uzmysłowić pewne rzeczy. Na naszych wspomnieniach robi się dużą kasę. A rynek XBLA jest tego najlepszym przykładem. Ciągle wychodzą odświeżone, stare gry. W przypadku Voltrona jest trochę inaczej, bo to nie remake gry a nowa produkcja na podstawie starego serialu ... ale czy lepiej to wychodzi?
Voltron - obrońca wszechświata to japońsko- amerykański serial anime. Powstawał w połowie lat 80'tych i był emitowany także w Polskiej telewizji. Nie pamiętasz? zobacz fragment filmiku zamieszczonego pod recenzją. Intro gry szybko przywróci dziecinne wspomnienia. I tutaj z jednej strony - fajnie - bo przywracanie takiego serialu w postaci gry jest interesującym pomysłem. Z drugiej jednak strony... od pierwszych informacji o grze minęło niewiele czasu, co budzi obawy, że twórcy nie mieli go zbyt wiele na dopracowanie gry. Tytułowy Voltron - to robot który jest potrzebny do obrony planety Arus, a tworzą go lwy-roboty których jest pięć, a sterują nimi piloci z organizacji Galaxy Alliance. Każdy z lwów ma swoje indywidualne zdolności i słabości. Przynajmniej teoretycznie bo w praktyce nie ma to wielkiego znaczenia. Każdy ma takie same ataki bezpośrednie, działko laserowe i fajnie może się rzucać na latające obiekty. Indywidualność bohaterów jest, ale w rozgrywce praktycznie niezauważalna. Dodatkowo możemy nasze zdolności rozbudowywać power-up'ami które znajdziemy na planszy, ale ich rodzajów jest mało. W zasadzie cała zabawa tutaj polega na bieganiu po planszy i przy pomocy działka na grzebiecie lwa - eliminowanie przeciwników strzelając do nich przy użyciu prawego grzybka na padzie. Zabawa nie jest zła, ale też nie przynosi niczego ciekawego, przeciwnicy są w zasadzie ciągle tacy sami i jest dość nudno, dlatego twórcy podkręcili poziom trudności żeby nam się nie nudziło. Czasem coś innego nam przyjdzie do zrobienia jak obrona bazy czy eskorty konwojów, ale w większości gra wygląda tak jak na załączonym na końcu filmiku. Biegamy lwem i tyle. Ale to nie jest w grze takie złe, gorsze są momenty, w których wcielamy się w tytułowego Voltrona. Najpierw musimy oglądając animacje z serialu poskładać go w całość przy pomocy dziwacznych ruchów padem. A potem walczymy w systemie turowym z bossami wybierając jeden z czterech ataków, potem kolejnym dziwnym ruchem musimy wykonać atak, a potem bronimy się przy pomocy sekwencji QTE. Rozwiązanie jest naprawdę słabe i nie zdaje egzaminu. Graficznie gra prezentuje się średnio. Sekcje z Lwami są niezłe, te z Voltronem są brzydkie. Fragmenty serialu są oczywiście niskiej jakości, no ale o to się nie czepiam, to świetny kawałek zabawy dla fanów. Ogólnie pomysł niezły, ale wykonanie mizerne. Absolutnie nie zstanawiaj się nad na zakupem tej gry. Zwyczajnie nie warto, chyba, że w super hiper promocji za 100MSP :) Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj
|
| Poprawiony: piątek, 02 grudnia 2011 22:11 |



