| Rock of Ages - recenzja |
|
|
|
| piątek, 09 września 2011 15:40 |
|
Długo obserwowałem zwiastuny i informacje o grze Rock of Ages. To wszystko było tak dziwne i niezrozumiałe, że budziło moje zainteresowanie. Kto by pomyślał, że końcowy produkt będzie jeszcze większym zaskoczeniem. To jedna z najdziwniejszych gier jakie spotkałem w życiu, co bynajmniej nie oznacza, że gra jest słaba... bo nie jest!
Syzyf pcha swoją kulę pod górę... I tak w kółko, co by było gdyby dogadał się ze swoją kulą i zmiótł z powierzchni ziemi wszystkie przeszkody i ludzi którzy zmuszają nas do tej ciężkiej pracy?
Rock of Ages to gra będąca połączeniem gry Switchball z gatunkiem Tower Defense. Wszystko w niej jest pełne humoru rodem z Monty Pythona. Teraz będziemy przetaczać naszą kulę przez kolejne wydarzenia historyczne oraz fikcyjne, ale znane z literatury i popkultury. Obcowanie z historiami opowiedzianymi w grze robi ogromne wrażenie i bawi do łez.
Wspomniany Syzyf toczący kulę pod górę, Vlad Tepes (Dracula), Wojna Trojańska czy Spartańska bitwa rodem z filmu 300 - takie wydarzenia i postacie między innymi spotkamy w grze, w to wszystko w rytmach renesansowej muzyki która genialnie komponuje się z wydarzeniami w grze.
Naszym zadaniem jest kierować kulą i uderzyć w bramę przeciwnika. Po kilku uderzeniach uda nam się ją przebić i zwycięstwo jest nasze. Problem w tym, że jednocześnie przeciwnik atakuje nasze wrota. Dlatego musimy się spieszyć. Możemy przeciwnikowi na drodze postawić przeszkody. Wybuchające beczki, wieżyczki, katapulty, słupki, działka... aż po...słonie i krowy...
Dokładnie takie same "zabezpieczenia" swoich wrót przeprowadza przeciwnik, i każdy następny atak na jego bramę wymusi na nas konieczność omijania przeszkód. Bardzo denerwuje gdy już jesteśmy na ostatniej prostej do celu gdy nagle trafimy na coś co odbije nas poza obszar gry i spadniemy w przepaść.
Poza rozstawianiem zabezpieczeń możemy także uzbroić naszą kulę chociażby w kolce, lub zrobić z niej płonącą kulę - co zwiększy jej niszczycielską moc. Zabezpieczenia i ulepszenia kuli kosztują nas kasę, zdobywaną podczas ataków na wrota przeciwnika.
Gra na pierwszy rzut oka czaruje prawdziwą Magią.
Jest dziwna - tak dziwna, że oglądamy ją z ogromnym zainteresowaniem. Następnie czaruje nas muzyka oraz genialna grafika rodem z krótkich przerywników które mogliśmy oglądać w odcinkach Monty Pythona. Kreska jaką posłużyli się graficy pasuje idealnie i genialnie wpływa na końcowy odbiór tego produktu. Tutaj wszystko jest przemyślane.
Warto też zwrócić uwagę na humor. Tutaj jego dawka jest tak duża, że każdy następny przerywnik zapewnia nam ogromnego banana od ucha do ucha.
Bardzo dobrze steruje się kulą, Buduje przeszkody. Ergonomia sterowania jest bardzo dobrze przemyślana. W dodatku do dyspozycji mamy jeszcze mini gierki oraz możliwość zabawy online - a ta faktycznie bawi bo daje wrażenie jakie dawała gra w statki!
Po podniesieniu szczęki która opadła ze zdziwienia przy tej grze przyglądamy się jej dalej. Grając dłużej szybko zauważmy jeden problem. Grając z wirtualnym przeciwnikiem szybko się okaże, że nie wykazuje się on dostatecznym poziomem inteligencji i często wydaje swoje pieniądze na zabezpieczenia które nie mają wpływu na to jak pokonujemy trasę do przeciwnika.
Zasadniczo też gra nie jest trudna i nie stanowi wielkiego wyzwania, co jest drugą wadą tej gry.
Reasumując - ta gra jest tak dziwna, że ciężko wskazać komu się spodoba a komu nie. Jest oryginalna BARDZO! Dlatego WARTO! Dać jej szansę i zagrać chociaż w wersję trial. Komu się spodoba ten zostanie przy niej, kogo poziom "dziwności" odrzuci - będzie przynajmniej wiedział czym gra jest i o co w niej chodzi.
Jak by na to nie patrzeć - gra jest bardzo dobra, oryginalna, nie banalna. Bawi do łez ukazując nam sceny znane z historii i popkultury w sposób wyjątkowo komiczny. Koniecznie zagraj w triala !
Ja kupuję
Lisek
Grę możesz pobrać klikając tutaj
|
| Poprawiony: piątek, 09 września 2011 15:42 |




Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.