header
Radiant Silvergun - recenzja PDF Drukuj Email
wtorek, 20 września 2011 19:17


Czas się zmienia. Gry też. Z czasem stają się co raz łatwiejsze. Dlatego czasem fajnie skierować się ku klasykom które są wyzwaniem nawet dla starych wyjadaczy. Jednym z takich klasyków jest Radiant Silvergun - klasyk Segi z przed lat. Bezwzględny dla mięczaków tak samo teraz jak kiedyś.


 

Gra kiedyś była wyzwaniem. Jeśli udało Ci się ją ukończyć - byłeś kimś. Radiant Silvergun to jedna z produkcji których nigdy nie udało mi się zakończyć. Teraz jednak wraz z jej powrotem na XBLA postanowiłem to uzupełnić. A łatwo nie było.

W zasadzie gra jest z założenia prosta. Chodzi o eliminację przeciwników lecąc samolocikiem z dołu ekranu na górę. Niestety tutaj przeciwnicy nie pojawiają się tylko z góry jak w Space Invaders. Tutaj wychodzą zza każdej granicy ekranu i musimy bardzo uważać także aby nie zostać zaatakowanym od flanki. Bardzo często przeciwnicy pojawiają się tuż przed nami, gdzie nie mamy nawet jak strzelać. Mamy do tego na szczęście broń przypominającą miecz która eliminuje przeciwników w najbliższym otoczeniu naszego pojazdu.

Ta gra jest trudna. Naprawdę trudna. Każda chwila po przejściu bosa w której pozwolimy sobie na odrobinę dekoncentracji będzie dla nas śmiertelna.

Na szczęście wraz z frustracją idzie rozbudowa naszego pojazdu. Z każdym podejściem jest co raz mocniejszy co pozwoli nam po wieluuu próbach w końcu przejść dalej.

Na ekranie telewizora poza polem z grą na środku którą obserwujemy w trybie 4:3 znalazły się dodatkowe informacje w polach które okalają ekran akcji. Po prawej stronie widzimy dostępne dla nas możliwości ataku wraz z przyciskami którymi możemy je wyzwolić.

Po lewej stronie znajdziemy wynik, poziom energii czy ilość żyć które nam pozostały .

Gra nie jest jedną z tych w których ekran akcji zalewany jest lawiną pocisków a my musimy ich unikać. Kluczem do zwycięstwa z przeciwnikiem w Radiant Silvergun jest wykorzystanie i operowanie dostępnymi broniami tak, aby jak najefektywniej pozbyć się go pozbyć. Część z nich będzie zablokowana przez przeszkody rozstawione na polu walki i musimy wiedzieć jakiej broni powinniśmy użyć.

W tej grze sporo musimy się uczyć. Cierpliwość będzie nam niezmiernie potrzebna, gdyż początkowe poziomy będą już trudne, gdyż dostępna dla nas broń ma mizerne zdolności niszczycielskie. Jednak z czasem rozwiniemy ją tak, że będziemy siać postrach na planszy. Do czasu trudniejszego przeciwnika.

Ta gra to ciągłe powtarzanie tych samych frustrujących elementów - ale nic tutaj nie dzieje się sami. Uczymy się zachowań przeciwnika, tego na jakie ataki jest mniej odporny i jak sobie z nim najłatwiej poradzić. Cierpliwość i nauka aby nie powtarzać tych samych błędów jest kluczem do tej gry.

Do dyspozycji poza Story Mode, mamy także tryb zręcznościowy w którym możemy decydować o tym, ile mamy żyć dzięki czemu łatwiej będzie nam się nauczyć obsługi tej gry. Jeśli tego mało to mamy też tryb Practice w którym możemy nauczyć się na spokojnie strategii działania. Możemy do zabawy też zaprosić innego doświadczonego gracza który w kooperacji nam pomoże.

Grafika została dopracowana ale tylko delikatnie, i zdecydowanie widać jej korzenie, bo mocno przypomina tą z Segi Saturn, i daleko odbiega od dzisiejszych standardów.

Reasumując - gra daje tyle samo frajdy co na Saturnie. Dobrze przetrwała próbę czasu, a to my się rozleniwiliśmy. Na szczęście zawsze można ustawić mniejszy poziom trudności, co pozwoli zachować nasze nerwy w całości.

Gra jest doskonała, jeśli lubisz takie gry.

Jeśli szukasz wyzwania to jest to.

Jeśli jednak to ma być gra na niedzielne pogrywanie - to cię pożre i wypluje.

Spróbuj. - Jeśli lubisz takie gry lub pamiętasz ją z dawnych czasów - możesz brać spokojnie, jeśli jednak nie jesteś wyjadaczem i twardzielem warto się poważnie zastanowić.

Lisek

Grę możesz pobrać klikając tutaj

 


Poprawiony: wtorek, 20 września 2011 19:20
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz