header
Mirror's Edge PDF Drukuj Email
sobota, 09 kwietnia 2011 23:20

Kiedy pierwszy raz moim oczom, ukazały się zapowiedzi Mirror’s Edge, wiedziałem że muszę mieć tą grę.

Odkąd pamiętam, zawsze chciałem zobaczyć i wziąć udział w wirtualnej przygodzie, w której będę biegał i skakał, po coraz to nowych budynkach i podwórkach. Zawsze marzyłem że ukaże się kiedyś gra, traktująca o moim ulubionym aczkolwiek, mało popularnym sporcie Le’Parkour. Nic więc dziwnego, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ‘gameplay’ Mirror’s Edge, oniemiałem – Wreszcie pojawiła się pozycja na miarę moich marzeń ! Oto jest, gra FPP gdzie gracz ‘czuje’ swoje ciało i gdzie, nie ogranicza się jeno do skoku typu zwykłe ‘hop’. Gra jest dzieciątkiem Digital Illusions Creative Entertainment (DICE) firmy odpowiedzialnej między innymi za gry z serii Battlefield, co pozwalało mi być spokojnym o jakoś nadchodzącej, wielkimi krokami cudownej i długo wyczekiwanej, przeze mnie gry. Ale czy faktycznie Mirror’s Edge okazał się być grą o które marzyłem ?

 


Zacznijmy więc od początku. Kiedy odpalamy grę po raz pierwszy, towarzyszy nam efekt ‘opadającej szczęki’(k woli ścisłości żuchwy) to za sprawą oprawy graficznej, o której napiszę nieco więcej później, na razie skupmy się na fabule gry oraz na dość ciekawych i całkiem oryginalnych postaciach, chociaż pierwsze wrażenie o nich, zazwyczaj się sprawdza. Ot, ciekawe i barwne postacie lecz nie uciekające od pewnych wyobrażeń i stereotypów. Gdy zaczynamy grę, wita nas urodziwa pani imieniem Faith (z ang. Wiara), która to przedstawia nam z grubsza całą historię i wyjaśnia nam sytuację panującą w mieście. Całą historię i fabułę oglądamy w formie ciekawej kreskówki, po obejrzeniu której, doznajemy kolejnego olśnienia, gdy kończy się bajka a jedyne co widzimy to miażdżąca grafika. Tak, to właśnie w mieście, dzieje się cała akcja, w mieście które jest rajem dla bogaczy i ludzi ceniących sobie komfort, bardziej niźli wolność. Totalitaryzm to motyw przewodni - podporządkuj się a będziesz miał jak w raju, zwróć się przeciw nam a cię usuniemy, jak każdy problem. Jest jednak jeszcze garstka ludzi w tym kontrolowanym przez władze mieście, której nie podoba się taki stan rzeczy – Runners (z ang. Biegacze). Nie przesadzę jeśli nazwę ich ‘frakcją’, zajmującą się przesyłaniem, nie do końca legalnych, w tym totalitarnym i ocenzurowanym mieście, informacji. Można powiedzieć iż są to nowocześni listonosze ;). Kto chce się czegoś dowiedzieć, przesłać coś komuś, niezbyt legalnego, wie że Biegacze są gotowi poświęcić się i narazić policji, w zamian za dobrą cenę. Sama policja przymyka oko na poczynania naszych dzielnych, parkour’owych listonoszy, oczywiście do czasu…

Faith spotyka starych znajomych, z którymi biegała po dachach jako młoda dziewczyna, Merc oraz Celeste.

Merc to typowy ‘gość’, sprawny, silny i zna się na rzeczy, dlatego jest szefem organizacji i dowodzi całą armią Biegaczy, koordynuję przekazy, komunikację etc. Celeste natomiast to śliczna blondyneczka z dość mocnym i zadziornym charakterem. Po jej oczach widać że równie dobrze radzi sobie w łóżku co na dachach budynków ;).

Nasza główna bohaterka powraca do życia Biegaczki i ponownie wraz ze swoimi przyjaciółmi roznosi żółte paczuszki po całym mieście. Niestety już podczas jej pierwszego zadania coś musiało pójść nie tak, wszak inaczej nie było by gry, nie ? Nagle nie wiedzieć czemu, pojawia się policja i zaczyna strzelać do wszystkich…

Właściwie od tego momentu zaczyna się prawdziwa gra i wyścig z czasem.

Nie chcę opowiadać fabuły gry bo nie to jest moim celem, napiszę więc może o ‘technikaliach’ samej gry.

Jeśli chodzi o muzykę w Mirror’s Edge, to śmiało mogę napisać że pasuje do klimatu i nie przeszkadza. Ponadto możemy po przejściu trybu story, odblokować wszystkie soundtrack’i dostępne w grze, by potem sobie posłuchać ich w Menu głównym. W samej grze jest mnóstwo rzeczy do odnalezienia i zdobycia, paczuszki, porozsiewane na każdej planszy, filmiki, piosenki i arty. Chociaż prawda jest taka że użytkownicy Xbox360 i tak będą woleli pobiegać po dachach w rytmie ich własnych, ulubionych kawałków. Mnie jakoś zawsze pasował do tej gry, ciężki Rock lub Metal, szczególnie podczas walki. Cudownie natomiast wypadły dźwięki i odgłosy całego otoczenia i środowiska. Lubiłem czasem wyłączyć zupełnie muzykę, by słyszeć jeno dźwięki, tętniącego życiem miasta. Słyszymy jak nasza Faith tupta w swoich czerwonych trampach, których nie powstydził by się sam Hayabusa. Najbardziej jednak urzekł mnie odgłos pędzącego powietrza otulającego nasze uszy, jaki słyszymy podczas skoków z gargantuicznych wysokości! To jest po prostu niesamowity i cholernie realny dźwięk, którego na próżno szukać w innych grach. Mogę powiedzieć że ten aspekt jest odwzorowany genialnie, wszystkie dźwięki są jak najbardziej na miejscu i faktycznie ma się wrażenie jakby było się w skórze Faith. Polecam do tej gry, dobry zestaw głośników z mocnym SubWooferem, walki, skoki oraz wszystkie trywialne mogło by się wydawać, dźwięki takie jak, łapanie się poręczy czy uderzenie o ziemię, nabiorą niewyobrażalnej ostrości.

No dobrze napiszę już coś o grafice, dla tych, którzy ślinili się tak jak ja, podczas oglądania pierwszych zwiastunów oraz zapowiedzi. Jak napisałem na początku gdy widzimy grę po raz pierwszy, doznajemy niemal wstrząsu anafilaktycznego, tracimy oddech, krew nam zaczyna bulgotać i prawie mdlejemy. Dodam że gra zapowiedziana została 10go lipca 2007 roku i wydana została w listopadzie 2008 roku. W tamtym czasie widok takiej gry zapierał każdemu dech w piersi. Sam silnik gry to Unreal Engine, znany i lubiany, o którego mocy możemy się przekonać grając w takie gry jak Gear of War czy Unreal Tournament III. Pomimo iż Mirror’s Edge

Ma już prawie 3 lata, zachwyca wykonaniem. Wszystkie tekstury są wyraziste zarówno z daleka jak i z bliska. Modele postaci wykonane są precyzyjnie i z dbałością o szczegóły. Miasto również jest dopracowane w każdym najdrobniejszym szczególe, cienie i dynamiczne światła sprawiają że miasto wygląda prawie tak naturalnie jak mogło by wyglądać w rzeczywistości. Surowe kolory nadają klimat, wszystko wydaje się być idealne. Dzięki odczuciu własnego ciała za pomocą dźwięku, oraz wrażeniu jego fizyczności i łączności z tym wirtualnym światem, dzięki możliwości zobaczenia siebie i swojego ciała, mamy wrażenie jakbyśmy to my skakali i biegali po dachach i kanałach. Muszę przyznać że jeśli chodzi o doznania audio wizualne, Mirror’s Edge stoi na najwyższym poziomie. Jest jednak pewne ‘ale’, nie może być tak kolorowo i cudownie, chociaż gra ma cudowną grafikę nie ustrzegła się kilku.. Braków. Po pierwsze, brak interakcji z otoczeniem, fizyczność ciała owszem jest, ale już nie kopniemy żadnej beczki czy nie rozbijemy szyby wieżowca czy też nie kopniemy i nie przewrócimy, nawet małej puszki czy kartonika. Wszystko jest tak piękne dookoła a jednak takie sztuczne i z robione ze static mesh’ów (ci którzy znają UnrealEd. Wiedzą o co chodzi), co może i ładnie wygląda ale jest nie interaktywne i nie ruchome. To jakbyśmy biegali po cudownie wykonanej, szczegółowej i sprawiającej wrażenie realnej, ale wciąż tylko makiecie. Oczywiście możemy wchodzić na wszystkie nawet najmniejsze krawężniki czy parapety, lecz nie o to nam tutaj chodzi. Po drugie gra nazywa się Mirror’s Edge.. Krawędź lustra, w którym nie ma naszego odbicia? W całej grze jest mnóstwo szyb, luster i ogólnie wiele szkła.. Niestety nic się w nich nie odbija, a już na pewno nie zobaczymy tam własnego odbicia. Dlaczego ?

A właśnie, jak wygląda sam game play? Jak pisałem wyżej, wszystkie doznania dotyczące fizyczności oraz nieodparte wrażenie bycia w grze, powodują że gra się w Mirror’s Edge nader dobrze. Nieraz to zawróciło mi się w głowie kiedy robiłem fikołki do tyłu czy biegałem po wysokiej poręczy lub przeskakiwałem z ‘żurawia’ na ‘żuraw’. Gra nie ma ciężkich momentów, w których zatrzymał bym się, nie wiedząc co dalej, owszem jest kilka „zagadek logicznych” ale polegają one raczej na odnalezieniu właściwej drogi do celu i po kilku minutach, wszystko staje się jasne. Samo sterowanie jest intuicyjne i nie wymaga zbytniego przyzwyczajenia się doń. Bardzo dobrze przemyślane rozłożenie przycisków, sprawia że już na początku dajemy radę wykonywać, nawet najbardziej karkołomne skoki. Nie jest jednak tak, że Mirror’s Edge to gra mało wymagająca, ależ bynajmniej. Prawdziwa zabawa zaczyna się na najwyższym poziomie trudności, za przejście którego dostaje się nie mało bo aż 80 GS.

Osiągnięcie PRO RUNNER jest dość ciężkie do zdobycia, z uwago na to że w grze tak naprawdę liczy się każdy krok. Mało tego, to nie jest gra, gdzie przyjmujemy na klatę serię z M4 i zabijamy wszystkich ‘polismenów’, jednym kopniakiem. Oczywiście sami też możemy strzelać z broni palnej, jak tylko zabierzemy jedną przeciwnikowi, co na trybie HARD, jest… Ciężkie. Wtedy lepiej jest po prostu uciekać, chyba że nie mamy dokąd. W momencie ustawienia gry na poziomie HARD, zaczyna się.. Zaryzykuje słowa.. symulacja FREE RUNNERA. Mam tu na myśli że aby przejść najcięższy poziom trudności w grze, trzeba wykazać się nie lada umiejętnościami i dobrą znajomością plansz. Nie muszę chyba pisać że każdy JEDEN strzał z policyjnej broni kończy się dla nas śmiercią. Fantastyczne są też tryby Trial oraz Time Attack, gdzie aby zdobyć dobry wynik czasowy, musimy NAPRAWDĘ liczyć się z każdym wykonanym krokiem, szukać alternatywnych dróg i trudnych do przejścia skrótów. Gra jest jak najbardziej skillowa i przyniesie wiele radości, łez i potu tym, którzy zechcą ją bardzo dobrze opanować. Nie jest to gra bynajmniej, na jedno przejście.

Wiele razy miałem krew w oczach, żyłki na czole i pełne gacie w momencie kiedy tuż przed końcem planszy, omyłkowo postawiłem stopę tam gdzie nie trzeba. Zdarzało się też tak, że w przypływie złości i adrenaliny, nie udawały mi się nawet najprostsze skoki. Mirror’s Edge to gra bardzo precyzyjna i każdy nawet najmniejszy błąd, może skończyć się porażką czy upadkiem. Gra karze surowo, niezdarnych biegaczy. Polegamy tutaj przede wszystkim na pędzie, który to daje nam możliwość dłuższych skoków i ciągłego, coraz szybszego biegu, jak w rzeczywistości i w prawdziwym Le’Parkour – nie zatrzymujesz się po prostu biegniesz. Wyobraźmy sobie teraz sytuację gdzie biegnąc, zahaczamy ręką o klamkę w drzwiach, naturalnie to wyprowadza nas z rytmu i tracimy tzw. mementum. Tak samo jest w Mirror’s Edge, gdzie szturchnięcie np. beczki ramieniem czy kolanem, powoduje że zwalniamy i w ten sposób tracimy możliwość na przykład, wysokiego skoku, czy przebiegnięcia po ścianie. A skacze i biega się tu bardzo przyjemnie, jak wspomniałem wyżej, uczucie wysokości i świadomości własnego ‘ciała’ jest cudowne, pozwala nam poczuć każdy oddany przewrót czy skok. Każda walka w ręcz jest emocjonująca i może wyglądać widowiskowo. „Nadbiega strażnik, słyszymy jego kroki, odwracamy się a ten stojąc za naszymi plecami od razu wymierza cios z kolby. Na szczęście, nasze umiejętności i refleks, pozwalają przechwycić jego broń i wyrwać mu ją, pozbawiając go przy tym przytomności, precyzyjnym cisem z ‘karata’. Odwracamy się i od razu strzał na ziemie pada kolejny strażnik. Z daleka widzimy kolejnych dwóch, w borni nie ma już naboi… Biegniemy ku nim. Podbiegamy do jednego by zaraz przed nim odbić się od ściany i kopem z półobrotu, powalić go na ziemię. Drugi strażnik już wycelował, my na szczęście zwinnie odskakujemy  w mrok, wdrapujemy się na stojącą tuż obok furgonetkę, by po chwili, na nic nie spodziewającego się strażnika, skoczyć z góry i zmiażdżyć go potężnym powaleniem.” Takich sytuacji można mnożyć, każda walka może być inna. Może też okazać się niezwykle frustrująca. Polecam poćwiczyć sobie zanim zagrasz na wyższych stopniach trudności.

Podsumowując Mirror’s Edge to gra świetna, dla tych, którzy lubią poskakać i pobiegać w wirtualnej rzeczywistości i nie tylko. Odkąd pamiętam, chciałem by w końcu pojawiła się taka perełka. Jeśli zdecydujemy się troszkę do niej przyłożyć i poświęcić jej trochę więcej czasu, niźli tylko tyle by przejść fabułę, to wynagrodzi nas, wieloma godzinami dobrej zabawy. W przeciwnym razie spędzimy przy niej tylko kilka marnych i wkurzających godzin, zwłaszcza że strzelania jest weń niewiele. Osobom lubiącym się w typowych strzelaninach, może nie przypaść do gustu, może nawet denerwować i przyprawiać o nadmierne palpitacje serca, jeśli nie nauczymy się z nią obchodzić, jak z kobietą – Delikatnie, pomału aż dojdziemy do perfekcji, potem to już tylko ostra jazda bez trzymanki.

HooyRock.

Grę możesz pobrać klikając tutaj



Poprawiony: sobota, 09 kwietnia 2011 23:41
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz