header
Gears of War PDF Drukuj Email
niedziela, 06 lutego 2011 20:00


Gears of War to marka, która obok Halo jest najmocniejszym punktem wśród ekskluzywnych tytułów na Xboxa360.  Swojego czasu był to tzw. ‘system seller’, a więc gra dla której kupuje się konsole. Co sprawia, że ta gra jest uważana za jeden z najlepszych tytułów dostępnych na Xboxa?


Akcja gry dzieje się na planecie Sera – bliźniaczo podobnej do Ziemi i również zamieszkałych przez ludzi. Jednak przed piętnastoma laty nastąpiła niespodzianka i spod ziemi wychynęły humanoidalne, uzbrojone i wrogo nastawione Locusty. Wydarzenie to, zwane E-Day, zapoczątkowało wojnę między ludźmi a Locustami.

Bohaterem, którego poczynaniami przyjdzie kierować graczom jest Marcus Fenix – były żołnierz, obecnie osadzony w srogim więzieniu. Ponieważ aktualne wydarzenia w starciach z Locustami nie napawają optymizmem, siły ludzi przyjmują w swoje szeregi każdego. I w ten właśnie sposób Marcus zostaje ponownie wcielony, co spotyka się z jego umiarkowanym entuzjazmem. Marcus staje się członkiem czteroosobowego oddziału Delta, którego zadaniem będzie odnalezienie zaginionego oddziału Alfa oraz ładunku, który tenże przewoził. Można dodać, że ładunku o tyle istotnego, że ma zakończyć trwającą już czas jakiś wojnę.

Gears of War jest shooterem TPP, ale już na początku gracza uderza jedna istotna rzecz w mechanice rozgrywki, mianowicie rozbudowany system osłon który jest podstawą prowadzenia walki (a ta jest podstawą całej rozgrywki). Każda potyczka to wymiana ognia zza zasłony – nie ma tutaj strafe’owania znanego z innych strzelanek. Każda chwila spędzona poza osłoną w trakcie walki zbliża gracza do przysłowiowej grobowej deski. Ale czym w takim razie strzelamy? Arsenał nie jest zbyt obszerny, ale to absolutnie nie znaczy że nie jest urozmaicony. Na raz możemy nieść 4 sztuki broni – dwie maszynowe, jedną ręczną i granaty. Ciekawostką jest fakt, że domyślny karabin z którym zaczynamy grę – Lancer, fuzja z zainstalowaną piłą spalinową zamiast bagnetu (!) – jest przydatny niezmiennie od początku do końca gry. Autorzy odeszli od schematu, w którym gracz zdobywa coraz potężniejsze uzbrojenie – teraz dostajemy po prostu inne bronie, z których każda jednakowo może się przydać na polu walki (chociaż nie przesadzałby tutaj z istotą pistoletów).

Graficznie jest to cały czas czołówka gier na Xboxa360. Niezależnie od tego czy toczymy walki na otwartej przestrzeni w zrujnowanym mieście, w zamkniętych pomieszczeniach (również będących w nienajlepszej kondycji) czy w podziemnych tunelach, tła zawsze są dopięte na ostatni guzik. Modele postaci są szczegółowe i dobrze animowane, chociaż synchronizacja ust z kwestiami lektorów mogłaby być lepsza. Za to aktorzy dobrani są doskonale i sprawiają, że postacie są wiarygodne i autentyczne. Muzyka jest odpowiednio dobrana do klimatu wojny i raczej nie jest nachalna, chyba że właśnie zaczęła się jakaś wyjątkowo emocjonująca jatka.

Bądźmy szczerzy - fabuła nie rzuca na kolana i raczej jest pretekstem do pokazania coraz to nowszych lokacji (opuszczona fabryka w strugach deszczu to graficzny majstersztyk) i wystawienia coraz większej liczby Locustów do skasowania. Zresztą istotą tej gry nie jest opowiedziana historia tylko strzelanie, a z tego Gears of War wywiązuje się doskonale. Nie spodziewajcie się nagłych zwrotów akcji czy wyjątkowo ekscytującej historii, chociaż relacje między bohaterami są bardzo dobrze uwypuklone i to one są istotniejsze niż cała historia.

Ukończenie kampanii zajmuje (w zależności od liczby zgonów na polu bitwy) 6-10 godzin, ale jest to tylko wstęp do tego co naprawdę zapewnia GoW niemal nieskończoną żywotność – trybu multiplayer. Cały czas ludzie szukają kompanów do wspólnej gry wieloosobowej (Gearsów nie spotkał ten los co np. PGR3, którego usługa multiplayer świeci pustkami), a każda kolejna partia rozegrana z żywymi przeciwnikami (i towarzyszami!) wzmaga tylko apetyt na więcej. Do dyspozycji mamy szereg trybów, ale zawsze jest to walka w drużynach po maksymalnie 4 osoby, nie przewidziano popularnego trybu Free For All, co tak naprawdę nie bardzo przeszkadza w grze. Dobrze mieć pod ręką kolegę z drużyny, który pomoże jak właśnie leżymy i się wykrwawiamy.

Na koniec wypada powiedzieć, że każdy powinien przynajmniej Gears of War zobaczyć. Nie trzeba lubić strzelanek, ale na pewno warto znać grę która była kamieniem milowym w grach konsolowych. Graficznie jest to cały czas bardzo dobra gra,  ze sprawną mechaniką rozgrywki  i cały czas miodnym trybem multiplayer. Można by chcieć tylko, żeby każda gra się tak starzała…

MrLaserowy

Grę możesz kupić klikając tutaj


Poprawiony: niedziela, 06 lutego 2011 20:10
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz