| Fusion Genesis - recenzja |
|
|
|
| czwartek, 24 listopada 2011 09:55 |
Strzelanki najczęściej zawsze są do siebie podobne. Popularne na konsolach dwa grzybki w którym jednym sterujemy statkiem, a drugim systemami obronnymi się już oklepały. Takich gier już jest tak dużo, że ciężko chyba w gatunku dodać coś nowego. A jednak... Twórcy gry Fusion: Genesis połączyli różne gatunki i w efekcie dostaliśmy interesującą kombinację strzelanki, z grą RPG a nawet MMO.
Grę rozpoczynamy od krótkiego tutoriala w którym dowiemy się jak sterować statkiem, i o co tak na prawdę chodzi. Poza braniem udziału w bitwach, sporo w grze znajdziemy miejsc, w których będziemy np. zbierać minerały (co jest strasznie nudne). Szybko jednak się okaże, że czasem niezłym wyzwaniem będzie zbieranie minerałów kiedy trafimy pod ostrzał wroga. W grze wcielamy się laboranta który powoli uczy się od swojego mistrza. Gdy ten zostaje zabity, zostaje nam tylko kontakt do najbliższej stacji gdzie znajdziemy robotę, mały statek i latająca nad naszą głową inteligentna sonda. Biorąc robotę w stacji stajemy się w najemnikiem, który dostaje kolejne zadania do wykonania, od zebrania danej ilości minerałów, czy jakichś konkretnych rzeczy, przez ochronę statków, po udział w totalnych kosmicznych rozwałkach. Będziemy grać przyjmując zadania z pięciu frakcji walczących ze sobą w Świecie gry. Od kapitalistów, przez religijnych fanatyków po kryminalistów. Każda z frakcji ma swoje jednostki latające którymi będziemy wykonywać misje, oraz indywidualne upgrade’y do tych pojazdów. Misje każdą z frakcji opowiedzą nam też historię gry z innego punktu widzenia. W zależności od frakcji będziemy też dostawać różne zadania – Szmuglerzy mogą atakować innych odbierając im ich bogactwa, a Preatoriats’i mogą skanować statki w poszukiwaniu nielegalnych transportów kontrabandy, czy poszukiwanych zbiegów Misje i fabuła nie są jakoś wybitnie oryginalne, ale w takim zestawieniu gatunków gier które są zmieszane ze sobą są intrygujące. Fabuła gry jest ciekawa, choć nie ma ona tutaj wielkiego znaczenia. Wielka Wojna, konspiracja , zatajona prawda – nie jest źle choć raczej bawi rozgrywka zaproponowana nam przez twórców ze Starfire Studio – w którego skład wchodzą ludzie którzy tworzyli gry z uniwersum Halo. Czy jest więc na co narzekać? No właśnie nie bardzo ;) W dodatku w grze możemy grać w rozległych trybach wieloosobowych, umożliwiających zabawę ludziom z całego świata, gdyż gra w zasadzie ciągle jest w trybie online i ciągle wpadamy na innych graczy. Niestety misje są dość nudne i sprowadzają się ciągle do takich samych czynności. Dolecieć do portalu, wykonać misję – np. wyeliminować wroga, po czym szukamy portalu i wracamy do bazy. Zadania są różne do wykonania, ale daleko im do jakiejś wielkiej złożoności. I tak np. w połowie gry na wysokim poziomie doświadczenia dostajemy po kolei np. 3 misje w których musimy zniszczyć złom. Ktoś tego naprawdę dobrze nie przemyślał. I właśnie zabawa dla wielu graczy jest tutaj kluczem do sukcesu tej produkcji. Świat jaki spotkamy w grze jest ogromny i zawsze znajdujemy w nim coś nowego. Szczególnie, kiedy widzimy w nim mnóstwo innych - żywych graczy, którzy czasem się do nas przyłączą, a czasem uciekną zostawiając nas na pastwę losu. Możemy stworzyć szwadrony czteroosobowe, ale tutaj też sporo jest problemów. Drażni np. to, że nie możemy w żaden sposób śledzić członków naszego szwadronu, przez co łatwo się pogubić . Do dyspozycji mamy też dodatkowe tryby zabawy dla wielu graczy, jak np. survival w kooperacji. Oczywiście w grze znajdziemy tryby rozbudowy naszych pojazdów i broni. Sporo elementów zostało tutaj śmiało zaczerpniętych z gier fabularnych. Jedną z wad gry, poza dość nudnymi misjami jest nierówny poziom trudności. Na początku przeciwnicy sami wpadają nam w ręce przez połowę gry, by w pewnym momencie pojawiły się ich hordy razem z osłonami i zostajemy z ręką w nocniku, gdyż siekają nas jak ser szwajcarski. Jak zbierzemy jakiś przedmiot którego możemy użyć, typu dopalacz , to nie dowiemy się co zebraliśmy i jak z tego skorzystać. Aby to sprawdzić, czeka nas łażenie po menu gry i szukanie informacji o tym. Wiem, że opis wyszedł dość enigmatycznie, ale trudno opisać tą grę. Jest dziwna, ale nie w złym tego słowa znaczeniu. Jest inna, oryginalna. Wciągająca i dająca poczucie, że teraz my mamy kontrolę nad tym niesamowicie wielkim światem i zamykając oczy możemy sobie wyobrazić, że jesteśmy jednym z bohaterów Gwiezdnych Wojen czy Star Trek'a. Gra na pierwszy rzut oka robi wrażenie zwykłej strzelanki, ale jest bardzo bogata i pochłonąć by Cię mogła na prawdziwe godziny. Jej ogromny świat i możliwość uczestniczenia w nim innych graczy daje w zasadzie niewyczerpane źródło przygód i odkryć które moglibyśmy znaleźć w Fusion Genesis. Gra była dla mnie niespodzianką, bo zupełnie nie zwróciłem na nią uwagi przy pierwszych zapowiedziach – i efekt dał mieszane uczucia. Fajny pomysł, średnie wykonanie Celowo pomijam tutaj pisanie o oprawie gry, bo ta jest całkiem ładna, choć, raczej można ją uznać za obowiązujący standard- czy o broniach jakie znajdziemy w grze czy sposobach zabawy. Zwyczajnie dlatego, że jest tego tak dużo, że i tak o połowie zapomnę, a drugiej połowy jeszcze nie odkryłem. Warto się jej bliżej przyjrzeć, choć ma dużo błędów to na pewno jest warta swojej ceny, bo ta wynosi tylko 800MSP, ale w dobrej promocji było by jeszcze lepiej ją kupić. Zastanów się tylko, czy masz tyle czasu wolnego na to, aby jej go poświęcić. Twórcy chcieli zbyt wiele elementów do niej wsadzić, zamiast skupić się na dopracowaniu tego co już w grze jest, przez co wyszedł twór o wysokich ambicjach które przerosły możliwość sensownego ich użycia w grze. Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj |
| Poprawiony: czwartek, 24 listopada 2011 09:58 |



