header
Fallout 3 PDF Drukuj Email
wtorek, 30 listopada 2010 21:01


„War, war never changes” te wypowiadane przez Rona Perlmana słowa stały się wizytówką serii Fallout. Mamy okazję wysłuchać je po raz trzeci w dostępnej przez Xbox Live grze Fallout 3.


Trzecią cześć Fallouta wydała Bethesda – która odkupiła prawa do tytułu od umierającego Interplay’a. Gra stała się pewnym przełomem – z jednej strony przekazana twórcą Obliviona stanowiła zagrożenie dla fanów, że stanie się nudnym naśladowcą poprzedniego dzieła swoich twórców, z drugiej strony powiew świeżości był jej potrzebny.

Twórcy ze Bethesdy jednak dali radę. Gra jest zupełnie innym tytułem. Ciężko oceniać ją jako Fallouta wg starych wytycznych. Jest czymś nowym. Nie ma się co oszukiwać, po 10 latach od poprzedników RPG z turową walka raczej hitem by się nie stał, postawiono więc na grę w której przeciwników eliminujemy widząc naszego bohatera zza pleców, lub w trybie pierwszoosobowej perspektywy. Krok może odważny w kontekście poprzedników – jednak dobrze przemyślany okazał się strzałem w dziesiątkę.

Grę rozpoczyna klimatyczne intro, po którym oglądamy fabularyzowany tryb kreowania postaci. Rodzimy się, patrzymy na naszego ojca, wybieramy swoje imię, płeć i cechy i po chwili uczymy się chodzić krocząc za naszym tatą, i szybko dorastając w krypcie w której przyszło nam się znaleźć.

Po wyjściu z Krypty naszym oczom ukazuje się niezwykły, zniszczony przez  wojnę świat. Pusty, cichy, pełen ruin i niebezpieczeństw które czyhają na nas na każdym kroku.

To jednak Fallout, wiec wszystko utrzymane jest w klimacie retro-przyszłości, tak pasującym do ukazanego piękną grafiką obrazka. Gdy rozejrzymy się po okolicy, trafiamy do miasta, gdzie będzie możliwość spokojnie porozmawiać z mieszkańcami. Tutaj dostrzegamy pierwsze braki w tym tytule – rozmowy – ruchy postaci, ich mimika… eeee… no sztucznie jest niestety. Tutaj zostaje ślad po Oblivionie, bo w końcu na jego silniku działa Fallout, a braków jeszcze trochę jest – chociażby nienaturalny ruch postaci w trybie perspektywy trzeciej osoby.

Fabuła składa się na typowy schemat RPG. Główny wątek fabularny, który na początku skupia się na poszukiwaniu ojca, oraz poboczne misje umożliwiające zdobycie kapsli które stanowią tutaj walutę, czy punktów doświadczenia i nagród różnorakich. Misje poboczne może nie są szczególnie liczne, ale na pewno są ciekawe, czasem wymagają dalekich podróży, a wiele z nich można wykonać na różne sposoby.

Oczywiście jak na każdego RPG przystało, sporo się tutaj gada z napotkanymi postaciami. Na ekranie pojawiają się duże napisy ułatwiające wybór dialogu przy pomocy pada, często mamy w nich opcje dialogowe które modyfikują nasza karmę, gdyż możemy być mili i uprzejmi, jak i opryskliwi czy złośliwi.

Świat gry, czyli „Stołeczne pustkowia” jest ogromny, czasem przyjdzie nam przemierzyć kawał terenu zanim dojdziemy do poszukiwanych lokacji, jednak na szczęście zwykle mniejsze lokacje koncentrują się wokół większych, to w końcu stolica. :)

Rozgrywka opiera się na znanym z poprzedników systemie SPECIAL, czyli siedmiu różnych statystykach i odpowiadającym im zdolnościom bohatera. Pamiętane z poprzedników Traity, zostały zamienione w system perków, którymi dysponujemy przy zmianach poziomów.

Umiejętności zostały ograniczone do 100 punktów, tak aby z małego pistolecika nie zrobić broni o mocy karabinu plazmowego. Część niezbędnych do zaliczenia zadań umiejętności jest oparta o progi po 25 punktów, co czasem drażni, tym bardziej, że niektóre ze współczynników mają niewielki wpływ na grę. Nie zmienia to faktu, że takie obostrzenia po pierwsze ułatwiają kreowanie postaci, szczególnie w zestawieniu z poprzednikami, a także uniemożliwiają stworzenie herosa odpornego na większość zagrożeń, który przez kolejne zadania będzie przechodził niczym nóż przez masło.

Walki w trybie FPP wyglądają dosyć klasycznie, dochodzi jednak możliwość skorzystania z systemu VATS, który zatrzyma grę, pozwoli nam wskazać na spokojnie cele naszego ataku, by zaraz po tym efektownie zakończyć życie przeciwnika. Połączenie tej metody w grze, z typową strzelaniną sprawdza się fantastycznie, i pozwala wprowadzić odrobinę taktyki do rozgrywki.

Na początku gry będzie nam brakować amunicji, ale wraz ze wzrostem doświadczenia, moc zadawana przez broń będzie większa, co pozwoli oszczędzić naboje. Nasza broń może się popsuć, i aby ją naprawić, możemy wykorzystać części z innych egzemplarzy tej samej broni.

W grze trochę denerwuje menu. Wszystko zostało wprowadzone na ekran PipBoy’a, zarówno mapa, cele misji, inwentarz, opcje leczenia, po prostu wszystko. Podczas gry zmiana broni, przeładowanie czy leczenie zajmuje kupę czasu, na szczęście gra pauzuje na czas korzystania z PipBoy’a.

Nasi przeciwnicy w grze charakteryzują się nierównym poziomem inteligencji. Podczas walki z jednym, drugi może Cię zajść od tyłu, a czasem można kogoś zaatakować, i jego „koledzy” zupełnie to zignorują i nie rzucą się w obronie kumpla. Ogólnie jednak przeciwnicy są bardzo ruchliwi, i nie jest łatwo się ich pozbyć. Przeciwników można oceniać na duży plus.

Poza opisywaną wcześniej grafiką, warto wspomnieć o udźwiękowieniu tytułu. Z jednej strony muzyka w radiu przypominająca dawne lata 50te, z drugiej strony ambientowe dźwięki we wnętrzach, nadają grze niesamowitego klimatu.

Dubbing w grze jest bardzo dobry, także Polski, przygotowany przez firmę Cenega robi fantastyczne wrażenie, chociaż czasem dobija głośność postaci, kiedy podczas jednej rozmowy, ktoś zaczyna mówić tak cicho, że go nie słychać, mimo, że przed sekundką mówił normalnie. Trochę czasem słuchać przekręty typu starszy pan podkładający głos pod nastolatka, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Cieszy też, że poza dźwiękiem i interfejsem, w grze spolszczeniu uległy grafiki występujące w grze, w tym tekstury na budynkach, znaki kierujące nas po mieście – robi to bardzo dobre wrażenie, bo nie często mamy aż taki kawał Polskiej roboty w grach na konsole.

Podsumowując: Fallout 3 jest czymś zupełnie innym od poprzedników, jest bardzo rozbudowany, czerpie z nich klimat, jednak chyba w aktualnych realiach sprawdza się lepiej niż gdyby był wiernym naśladowcą swoich dziadków. Wciąga, nie jest nudny, czaruje fabułą i postnuklearnym krajobrazem Stołecznych Pustkowi. Gra jest naprawdę dobra.

Inna sprawa to kwestia zakupu jej z rynku Xbox Live. Gra w Games On Demand jest dostępna w cenie 99,99zł.

Cóż, taka cena trochę straszy, gdyż za 69zł można kupić w sklepie edycję kolekcjonerską tego tytułu, czy w zbliżonej cenie do tej z XBL kupić edycję Game of The Year, zawierającą dodatki które normalnie trzeba by kupić.

Dlatego w tym przypadku grę polecamy, … ale do kupienia w sklepie…

Lisek

Aby zakupić grę kliknij tutaj


Poprawiony: wtorek, 30 listopada 2010 21:25
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz