
Ostatnio gry z gatunku Tower Defense przechodzą swój mały Renesans. Toy Soldiers: Cold War, Orcs Must Die! a teraz Dungeon Defenders. Wszystkie te gry łączy jedno - Tower Defense zestawione z bezpośrednią i szybką akcją. Sprawdziliśmy jak się sprawdziła nowa produkcja studia Trendy Entertainment – skupiona na kooperacji.
Lochy, a w nich czterech bohaterów... ich zadaniem będzie nie przepuścić całych hord stworów rodem z nocnych koszmarów. Na szczęście nasi mali herosi mają do dyspozycji cały arsenał pułapek które mogą umieścić na trasie przejścia orków, goblinów i innych kreatur które akurat wpadną do naszych lochów.
Przyznam, że do gry podszedłem z dystansem. Zwyczajnie po doskonałym Orcs Must Die! zastanawiałem się czy można będzie jeszcze czymś interesującym zaskoczyć mnie w tym gatunku. Na szczęście autorzy Dungeon Defenders wymyślili sporo oryginalnych rozwiązań i gra wciągnęła mnie nie gorzej niż wspomniane Orcs Must Die!.
Do wyboru mamy kilka klas postaci, i w dużej mierze wybór postaci którą gramy będzie miał wpływ na to co możemy zrobić, ale możemy zmieniać postać którą sterujemy podczas zabawy.
I tak: Łowczyni ma możliwość zastawiania pułapek na ziemi, takich jak wybuchające miny czy pułapki kopiące prądem, przy okazji może stać się niewidzialna co świetnie sprawdza się w walkach bezpośrednich. Mnich przyzywa zjawy wspomagające naszych sojuszników lub rzucające zaklęcia na przeciwników, Mag rozstawia działka które uruchamia za pomocą magii a Squire najlepiej sobie radzi z rozstawianiem barier i przeszkód.
Oczywiście każdą z postaci będziemy rozwijać jak na grę solidnie bazującą i czerpiącą z gier RPG. Będzie to konieczne bo bez rozwoju np. Mnich sobie słabo daje radę na początku i bez szybkiego rozwinięcia zupełnie nie był by w stanie poradzić sobie z nadchodzącymi falami przeciwników.
A jeśli rozwoju postaci Ci mało - to gra pozwoli rozwinąć praktycznie każdy element wyposażenia i broni.
I dzięki temu np. bomby Łowczyni najpierw będą jedynie słabymi petardami nadającymi się do odwracania uwagi, a później będą śmiercionośnymi wybuchami zalewającymi ekran ogniem.
A jeśli zabawa w pojedynkę Ci się znudzi, a nadejdzie to szybko, to gra zapewni całkiem fajny tryb gry wieloosobowej, do której tak na prawdę gra została stworzona. Tutaj dopiero jest fajnie kiedy zamiast przełączać się między postaciami możemy współpracować z innymi osobami i to jest właśnie tętniące serce tej gry.
Jedną z wad gry jest właśnie tryb jednoosobowy. Przechodząc przez kolejne poziomy rozwijamy postać. Jednak często musimy zmieniać postać, a to możemy robić tylko w jednym miejscu, co wymusza na nas niepotrzebne bieganie po mapie przez co rozwijamy zdolności je nierównomiernie. Niestety w końcu trafimy na poziom w którym poziom doświadczenia jednej z postaci naszej drużyny jest za słaby i przejście dalej będzie cudem. Dlatego właśnie gra jest w zasadzie przeznaczona dla osób które grają z innymi.
W grze znajdziemy tryb survival - normalny, lub taki w którym chodzi o samą strategię i nie walczymy tam bezpośrednio. Pojawią się też zadania które będą polegały np. na ochronie jakichś postaci.
Oprawa gry jest interesująca. Ładne, kolorowe postacie robią dobre wrażenie. Jak na grę Arcade jest bardzo dobrze i ciężko cokolwiek zarzucić. Niczym jednak nie powala – na szczęście nie jest ona tutaj bardzo ważna.
Reasumując - Dungeon Defenders to doskonała propozycja dla graczy którzy mają swoją zgraną ekipę z którą grają i będzie to dla nich kolejna - doskonała przygoda. Jeśli grasz sam to mocno namordujesz się z tym tytułem i może Cię odstraszyć mimo swojego dużego potencjału.
Lisek
|