| Dead Block - recenzja |
|
|
|
| poniedziałek, 11 lipca 2011 21:51 |
![]() Dead Block to jedna z gier na które długo czekałem. Ciekawe połączenie zabawnego horroru, z Team Fortress i zabawą w rockowym stylu w Tower Defense. Jakież było moje rozczarowanie....
Początek gry daje mi to czego się spodziewałem. Fajny klimat lat 50'tych. Zombie. Interesującą grafikę i fajną oprawę muzyczną. Gra jest wariacją na temat tower defense - zasadniczo musimy chronić się przed atakami zombie, do tego wykonując różne mini gry. A gra czerpie w tym nawet z tytułów takich jak Guitar Hero. Fajna gra w której nie chodzi o rozrzucanie mięsa z lewa na prawo, spora dawka dystansu i humoru (Zombie ożywione przez Rock'n'Roll!).. Prawda... no tak, ale może jednak coś się zacznie w niej dziać?... nie.... to może teraz? ... teraz też nie..? FUCK. Zasadniczo wszystko co zobaczysz w trialu, w pełnej wersji zostanie powielone. Nie będzie fajerwerków, ciekawych wyzwań. Będzie w kółko to samo. Oczywiście - będą nowe postacie, nowe bronie i sposoby obrony przed nowymi przeciwnikami. Tylko zasadniczo każdy poziom w tej grze wygląda tak samo. Rozbijamy materiały na obronę swojej twierdzy, budujemy pułapki i szukamy klucza lub innego gadżetu umożliwiającego nam zakończenie poziomu. W grze gramy jedną z trzech postaci. Robotnikiem wyrwanym rodem z zespołu Village People, grubym chłopcem przypominającym bohatera filmu animowanego "Odlot" Pixar'u, lub czarnoskórą policjantką do której też znaleźli byśmy inną postać na której była wzorowana. Każda z postaci ma swoje indywidualne zdolności, oraz swoje słabości. Dlatego czasem istotne będzie przełączanie się pomiędzy tymi postaciami, tak aby wykorzystać zdolności danej postaci. Te różnice to prędkości niszczenia, czy szukania rzeczy, umiejętności i odporności na walki z Zombie, czy możliwość budowania pułapek, których inne postaci budować nie mogą. Walki bezpośrednie w Dead Block są raczej przykrym przykładem tego, jak można popsuć sterowanie w grze i odebrać całą radość z zabawy. Na szczęście w tej grze nie chodzi o to, aby walczyć z nimi w bezpośrednich starciach, a raczej pozbywać się ich przy pomocy strategii w rozkładaniu pułapek. Umiejętne wybudowanie kolejnych pułapek i blokad dla zombie czasem da nam mnóstwo luzu w twierdzy i pozwoli w spokoju szukać elementów niezbędnych do ukończenia poziomu. Czasem jednak będziemy musieli ręcznie eliminować tych którym uda się przebić przez nasze zasadzki. Poza niszczeniem mebli i szukaniem kluczy w grze szukamy na koniec elementów osprzętu gitarowego, po złożeniu którego musimy na nim zagrać aby ukończyć poziom wpędzając zombie w taniec śmierci. Bo skoro Rock'n'Roll powołał ich do życia, to i on może ich uśmiercić. Szkoda, że wielkie piece do gitary, lub same gitary są ukryte w takich absurdalnych miejscach jak globusy lub aktówki. W grze bardzo spodobała mi się oprawa muzyczna Duńskiej grupy Vampyre State Building. W zasadzie gra jest ładna, ma fajną grafikę. Ma duży dystans do siebie i czerpie garściami w popkultury (sama gra mieszająca znane style z innych gier, postacie rodem wyrwane z popkultury, zabijanie zombie muzyką, niczym kosmitów w filmie Marsjanie Atakują Tima Burtona. Do tego fajna muzyka. Nie głupi pomysł na grę... Wszystko pięknie wygląda, ale kiedy po raz n'ty wchodzisz do pokoju, widzisz okno - wiesz, że będą przez nie wchodzić zombie, więc blokujesz, potem futryny itd. Szukasz klucza, elementów gitary. Grasz na niej. Koniec. Następny level w którym trzeba zrobić co? To samo. Nudaaaaa. Tyle nadziei, tyle fajnych pomysłów, tyle gadania, a dostaliśmy powtarzalną do bólu grę. W dodatku gra nie jest długa, koniec ujrzymy szybko. Mamy do dyspozycji co prawda poziomy do zabawy w kooperacji - jednak tylko lokalnej, w dodatku jest ich mało. Wydanych na grę 800MSP żałuję. Zachęcony trialem chciałem więcej oryginalnych i ciekawych pomysłów, a dostałem jedynie zapętloną mechanikę z wersji trial. Reasumując - ładna, intrygująca, dziwaczna, zwariowana i nuuuudnaaaa. Zachowaj kasę na coś innego. Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj
|
| Poprawiony: poniedziałek, 11 lipca 2011 21:53 |



