| Burnout Crash! - recenzja |
|
|
|
| sobota, 24 września 2011 15:11 |
Burnout Crash! to dziwny twór. Od pierwszych zwiastunów i screenów do gry byłem nastawiony sceptycznie. Z drugiej jednak strony do głowy by mi nie przyszło że tak uznane firmy jak Electronic Arts i Criterion Games mogą podpisać się pod czymś co z góry jest skazane na niepowodzenie. Gra od środy dostępna jest na XBLA pograłem wiec trochę aby się przekonać co takiego oferuje Burnout Crash!
Burnout to uznana seria gier od Criterion Games. Przez wielu uwielbiana właśnie za możliwość efektownego rozbijania pojazdów. Jednym z ulubionych trybów zabawy w grach z tej serii był Crash mode. Jako, że tryb ten został zasadniczo pominięty w ostatniej odsłonie serii - wydanym 3 lata temu Burnout Paradise to cieszy, że twórcy postanowili go wyeksponować wydając zupełnie osobny tytuł bazujący na pomyśle trybu Crash z pierwszych Burnout'ów. Tak też na życia został powołany Burnout Crash! Gra która została jednak totalnie przemodelowana, co nie każdemu się spodoba. W grze mamy widok z góry na dziejącą się akcję. Praktycznie nieruchomą kamerę i obsługę Kinecta... To elementy które zapowiedziały nam, że Crash! nie koniecznie będzie tym czego oczekują fajni serii Burnout. W grze chodzi o zrobienie na ruchliwym skrzyżowaniu jak największego zamieszania. Rozpoczynamy zabawę od rozpędzenia się i uderzenia w przejeżdżający pojazd. Tutaj możliwość kierowania pojazdem się kończy. Teoretycznie, bo możemy jeszcze wielokrotnie eksplodować naciskając przycisk A gdy tylko odpowiedni pasek - Crashbreaker się naładuje. Dzięki temu możemy w sposób kontrolowany powodować eksplozje dokładnie wtedy, kiedy tego chcemy i dzięki temu uda nam się uszkodzić jak najwięcej pojazdów znajdujących się na skrzyżowaniu. Podczas wybuchu wzbijamy się na moment w powietrze, i to jest moment w którym odzyskujemy kontrolę nad lotem pojazdu, możemy więc skierować go w jakąś stronę, ale tylko do czasu kiedy nie opadnie na ziemię, a to trwa krótko. Wrócę do moich początkowych obaw. Pierwsze screeny, filmiki i informacje o grze zadawały się przeczyć temu, że to będzie Burnout. Że tu będzie zabawa, a wszystko zdawało się strasznie nudne. I niestety moje odczucie było dość słuszne. Przed zmierzeniem się z opisaniem swoich odczuć względem tej gry przejrzałem inne recenzje, bo zasadniczo gra została oceniona pozytywnie. Nie przeczę, że gdy damy tej grze szansę, to można się chwilę bawić. Faktycznie sporo radości sprawia sianie totalnego zniszczenia na ekranie jedną sprytnie zaplanowaną eksplozją która przez wybuchające samochody reakcją łańcuchową dociera do domów i wszystko na ekranie wybucha. Kupa zabawy, ale jednak.... mnie się szybko znudziło i mimo tego, że faktycznie z założenia myślałem że gra będzie koszmarna, a okazała się całkiem fajna nadal jestem nią rozczarowany. Gdyby to była gra wydana przez jakąś małą firmę o której mało kto słyszał, albo gdyby to była gra na mobilne platformy - ok. Ale tutaj... Electronic Arts... Criterion... mnie tu jednak czegoś zabrakło. Oprawa gry nie urzeka. Grafika jest właściwie standardowa jak na tego typu produkcje. Jak to w grach od EA - wyróżnia się ścieżka dźwiękowa. I tutaj tego gigantycznego wydawcę było stać na zakup kilku znanych utworów i wykorzystanie ich na licencji - usłyszymy więc takie utwory jak "Push It" grupy Salt-n-Pepa's", "Ice Ice Baby" czy "It's Raining Men". Te utwory faktycznie były dla mnie zaskoczeniem i sprawiły sporo radości, ale skutecznie wkurzył mnie ciągle komentujący wszystko głos. Na szczęście można go wyłączyć. W grze spodobało mi się też sterowanie. Jest maksymalnie uproszczone i w zasadzie wykorzystujemy tutaj 1/4 możliwości pada. Dzięki temu gra nada się na imprezowe granie kiedy wpadną znajomi, bo szybko nauczą się sterować w tej grze. Gra obsługuje kontroler ruchowy Kinect, umożliwiając prowadzenie pojazdu przy pomocy wirtualnej kierownicy, ale przyznam szczerze. Spróbowałem raz i wróciłem do gry padem. Wciskanie bezmyślnego sterowania Kinectem do czego się tylko da nie koniecznie wychodzi na plus grom i samemu Kinect'owi. Jedną z największych zalet gry jest możliwość współzawodniczenia o najlepszy wynik ze znajomymi dzięki funkcji Auto-log którą poznaliśmy już w innych grach od Electronic Arts. Sprawdza się tutaj doskonale i dzięki temu gra nabiera dodatkowego smaku i chętniej w nią zagramy ponownie, gdyż ciągle wiemy jak na tle naszego wyniku prezentują się znajomi. Niestety w grze nie znajdziemy trybu zabawy dla dwóch graczy na kanapie, a taka gra wręcz o taki się prosi i aż dziwi mnie, że nie została dodana. Fajne jest to, że gra się rozkręca. Początek nudzi strasznie, ale jak damy grze szansę - to odwdzięcza się i potrafi wkręcić. W grze jest też co robić, bo co prawda skrzyżowań które ujrzymy jest tylko 18, to poziomów do zaliczenia jest aż 54. Reasumując - pochylam czoła, gdyż miałem wrażenie, że gra będzie totalnym syfem a nim nie jest. Można się przy niej bawić. Ale nic poza tym. Gra mi się szybko znudziła, i jej zakup nawet w dość atrakcyjnej cenie 800 MSP jest zbyt dużym wydatkiem. Wole te pieniądze spożytkować na jedną z wielu dużo doskonalszych gier dostępnych gier na XBLA. Mój werdykt - spróbuj, warto dać jej szansę. Jeśli początkowa nuda Cię nie odstraszy to dalej jest lepiej. Ale pomyśl, że tą kasę możesz naprawdę wydać na coś lepszego. Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj |
| Poprawiony: sobota, 24 września 2011 15:13 |



