| Boulder Dash XL - recenzja |
|
|
|
| wtorek, 19 lipca 2011 19:27 |
![]() Boulder Dash... smak dzieciństwa w pigułce, czy niestrawny odgrzany kotlet dla sentymentalistów? Każdy Remake, lub kontynuacja gry, która pamięta czasy dystrybucji na kasetach magnetofonowych sugeruje nam się zastanowić, czy nawet jeśli twórcom gry coś z tego wyjdzie - to czy ten sam pomysł będzie nadal grywalny? - w tym przypadku będzie.
Chciałbym powiedzieć, że pamiętam te czasy kiedy Boulder Dash pojawił się na rynku. Niestety to był okres w którym biegałem jeszcze w pieluchach, a Boulder Dash pochłonął mój czas wolny w późniejszym okresie - kiedy w moje ręce trafiły wersja na NES'a i na PC. Niby prosta gra zręcznościowo - logiczna - w której musimy uważać, aby nic nam nie spadło na głowę przy okazji zbierając diamenty niezbędne do ukończenia poziomu... Wciągało to ponad 20 lat temu - ale dzisiaj już gry tak nie wciągają... .... zaraz... ... która godzina? ... aaaaaaa!!! a jednak. Boulder Dash XL to odświeżona wersja przeboju z przed lat. Dostajemy grafikę HD, odrobinę tandetnie narysowaną, ale nie ma to najmniejszego znaczenia. Sterujemy jedną z dwóch postaci. Rockford'em, oraz Crystal - sympatycznymi Robocikami których zadaniem jest wydobywanie diamentów z kopalni. Musimy jak w oryginalnej grze unikać oberwania w głowę czymś co może na nią spaść. Może to być np. kamień, pod którym właśnie przekopaliśmy się. Musimy też uważać na przeciwników którzy poruszają się po kopalni. Bardzo szybko załapiemy o co chodzi w grze, i przyzwyczajenie się do sterowania nie nastręczy nam problemów. Część obiektów możemy niszczyć lub przesuwać, część jest tylko gruzem który szybko pozbawi nas robociego żywota, ew. równie skutecznie pozbędzie się grasujących po naszym polu zabaw przeciwników. Gra nie jest łatwa. Oj nie.... Wciąga na wiele godzin, nie pozwala się oderwać, i bardzo często wrzuca nam przed oczy ekran, zmuszający nas do ponownej próby przejścia danego poziomu. Na początku zabawa jest prosta, ale szybko staje się diabelnie trudna, kiedy kamienie rozchodzą się na lewo i prawo po gruzowiskach. Jeśli damy się tak przysypać... to nie wyjdziemy, i musimy ponawiać próbę. Gra potrafi frustrować - i pewnie bym chętnie rzucał w telewizor padem, gdyby nie świadomość, że tutaj każda śmierć mojego blaszanego bohatera jest moją winą. Na szczęście wszystko odbywa się wg reguł i zasad gry, i nie jest losowe, co pozwala nam na opracowanie strategii poruszania się po kopalni. Poza trybem zręcznościowym, w Boudler Dash XL znalazł się tryb puzzli - w którym nie mamy ograniczeń czasowych, oraz score attack - tryb w którym naszym zadaniem jest uzbieranie jak największej liczby diamentów. Boulder Dash XL to prawdziwy Boudler Dash z przed lat w nowej skórze. Klimat ma ten sam, i uzależnia tak samo. Frustruje, denerwuje, bo jest to trudna gra, ale faje mnóstwo satysfakcje przez prawdziwy ogrom poziomów jaki twórcy przygotowali nam do zaliczenia. Polecam fanom oryginały. Miłośnikom gier retro i osobom które lubią wyzwania! Gra mimo moich obaw, okazała się naprawdę dobra! Oprawa mogła by być lepsza, w kółko ta sama muzyczka, i podobne poziomy, w dodatku średnio ładne - ale to jedyne wady i nie mające wielkiego znaczenia gdy czujemy, że gra ma tego oryginalnego ducha który towarzyszył pierwszemu Boulder Dashowi Warto zagrać! Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj
|
| Poprawiony: wtorek, 19 lipca 2011 19:30 |



