| Amy - recenzja |
|
|
|
| czwartek, 12 stycznia 2012 20:13 |
Amy... oh... Amy... Tak długo na Ciebie czekaliśmy... Tak wierzyliśmy...Ale jedno trzeba przyznać. Amy to najprawdziwszy horror. Dla gracza.
Grę rozpoczyna scena ukazująca Lanę i Amy jadące pociągiem. Dowiadujemy się, że Amy została zabrana od mało "obiecującego" lekarza i podążają w inne miejsce gdzie Amy będzie leczona. Wszystko okrasza miła dla ucha ścieżka dźwiękowa i trudno się czepiać... ale za chwilę obserwujemy wybuch i pociąg którymi podróżowały nasze Panie wbija się w stację. Tutaj zaczynamy kierować już Laną i zaczyna się najprawdziwszy horror. Narastający z każdy krokiem. Sam byłem bardzo napalony na tą produkcję. Każda informacja o niej upewniała mnie w przekonaniu, że będzie warta kupienia w dniu premiery bez względu na cenę. A jeszcze wyceniona na jedyne 800 MSP - czyli dość tanio... I chyba znowu dałem się nabrać na "dużą grę" za małe pieniądze z XBLA. Podobny manewr był z Hydrophobią która również nie udźwignęła ciężaru. Ale w tym przypadku twórcy poszli po rozum do głowy i wypuścili hiper łatkę która połatała większość dziur w grze. Czy Amy taką dostanie? Raczej nie, bo zbyt wiele jest do łatania. Grę rozpoczynamy od wyjścia z pociągu. Po drodze znajdziemy rurkę służącą do obrony i nauczymy się sterować bohaterką. Wpadniemy też na pierwsze zombie które.... znikną po jednym dotknięciu magicznej rurki! Twardsi przeciwnicy będą wymagać aby im więcej przywalić, ale ... zombie zamieniający się w krwawo-czerwoną chmurę pyłu? Rozpoczniemy poszukiwania Amy, może gdyby nie uciekła, to byśmy się z nią od razu zżyli, ale... ta słodka dziewczynka ukryła się przed złymi Zombie. To ciekawe gdyż czasem miejsce jej ukrycia będzie sugerowało, że aby się tam ukryć, musiała przejść koło hordy Zombie. Brave Girl! Każda bojąca się zombie dziewczynka, chowając się przed nimi pójdzie właśnie tam gdzie ich sporo ;) Gdy już znajdziemy dziewczynkę. Możemy ją przywołać, wziąć za rękę i iść razem próbując wydostać się z tej katastrofalnej okoliczności. Ten element miał zapewnić nam poczucie więzi bohaterów niczym w Ico. Niestety tak nie jest. Pomijając błędy towarzyszące podchodzącej do nas Amy (o tym później) to w zasadzie poza informowaniem nas wibracjami pada o obecności Zombie w okolicy i kurując nas odrobinę, do niczego się to nie przydaje. Za to przeszkadza jak cholera! Ciągle musimy trzymać przycisk RB odpowiedzialny z podanie dziewczynce ręki. Ciężko się z nią chodzi, i po pewnym czasie najczęściej znajdywałem bezpieczny punkt i kazałem jej tam siedzieć i się nie ruszać. Fabuła która miała być takim wyróżnikiem tej gry może nie jest bardzo zła, ale poza efektownym wstępem przez większość gry jej nie ma. Przechodzimy, przechodzimy, unikamy hordy zombie, otwieramy zamek... i nadal nie wiem dlaczego tu jesteśmy, jaki związek ma Amy z Zombie i o co w tym wszystkim chodzi. Za to zaraz po wyjściu z pociągu opanowanego przez zombie które powstały z jego załogi, w tej nowej , niezwykłej okoliczności spotkamy Pana, który już wie co i jak z tymi zombie. Podpowie nam jak do nich podchodzić, a w jednym z pokojów znajdziemy wiszący na krześle przyrząd do badania skażenia zombie-wirusem oraz stopień zainfekowania bohaterki. Jak to doskonale, że można taki ekwipunek kupić w każdym sklepie... co? nie można... ale..? Sztucznych przedłużaczy jest więcej. Czy może być gorzej? A no może. Najpierw niech jego oczy przyzwyczają się do grafiki, która może i nie jest bardzo brzydka, ale na pewno nie jest dopracowana. Z politowaniem patrzyłem na scenę w której złapałem Amy za rękę, a pomimo tego, że po lewej stronie Lany było mnóstwo miejsca, za każdym razem mnie obiegała, aby ustawić się przy prawej ręce. Jak już ją złapała, to pięknie mogłem kręcić Amy obracając Lanę wokół własnej osi, przy okazji zauważając, jak Amy pięknie przenika przez inną postać jaka za nami podążała. Jeszcze ciekawiej jest, gdy chcemy podnieść jakiś przedmiot z podłogi. Podchodzimy do niego... i coś nie działa możliwość podniesienia... bo się nie ustawiliśmy precyzyjnie. Musimy więc łazić do okoła przedmiotu czekając na pojawienie się ikonki aktywności, Za to nie musimy się martwić, że Lanę rozbolą plecy, bo ona się nie schyla po nic z podłogi. Siłą woli przeciąga rzeczy z podłogi do swojego inwentarza. Również doskonale walczy się z przeciwnikami. Pomijając fakt, że są słabi - bo to mnie akurat ucieszyło, że nie stawia się Lany przed hordą zombie których naprawdę trudno zabić, a to przecież nie wojowniczka - to fajnie by było gdyby podczas uderzenia w zombie, ta rurka im coś robiła. Tym czasem przeleci sobie ona przez zombie nie robiąc mu krzywdy, czasem nawet go nie dotknie zadając śmiertelny cios. Walka działa słabo! Nie zawsze rozpoznaje ruchy nasze i przeciwnika, przez co mimo blokowania dostaniemy w beret. Niestety, gdy przeciwnicy są trudniejsi, lub jest ich dużo. Będziemy ciągle ginąć. Gra jednak jest nastawiona na przetrwanie, a w zasadzie tak sobie ją idealizowałem. Dwie słabe bohaterki kombinujące jak tutaj przetrwać. Poczucie zaszczucia... jednak nie. Tutaj raczej walimy rurką w głowy kolejnych zombie, czasem twardszych czasem nie. Jednak dochodzimy do rozwiązywania zagadek. Musimy przejść dalej. Aby to zrobić... Musimy czasem wpuścić Amy w dziurę aby weszła do innego pokoju. Na szczęście dużo pokojów ma małe dziury w ścianach. Ot taki kaprys architekta wnętrz (swoją drogą. Lana to naprawdę niezła laska. Spokojnie też by w nie wlazła). Jak wpuścimy tam Amy, to potem obserwując ją z zewnątrz, lub z daleka musimy jej wskazać co ma zrobić. Autystyczna dziewczynka za to jest informatycznym specem i rozbraja zamki szyfrowe niczym hackerzy skubią kasę z kont Xbox Live. Mogli by tu wskazać, że dziewczynka łączy jakieś wzory na ekranie czy jakimś panelu, a dziewczynka w najlepsze niczym programista stuka na klawiaturze komputera. I tutaj dochodzę do najgorszego zła... właśnie do zamków. Bo są i takie które musimy samemu odblokować. Jak ? Musimy ułożyć wzór, mamy tylko kilka prób i żadnych wskazówek jak to zrobić. Robimy to więc metodą prób i błędów. Tracimy na tym bardzo dużo czasu i się cieszymy, bo właśnie pół godziny rozbiło nam się na zamku szyfrowym. Arrrgh! Jeszcze ciekawiej jest, jak przyjdzie nam zginąć. Zaczynamy wtedy od ostatniego checkpointu... który był baaaaaaaaaaardzo dawno temu. Ich rozmieszczenie w grze to żałosny żart niestety. Czas podsumować to nieporozumienie. Przykro mi Amy. Wierzyłem, że wyjdziemy razem z tego świata pełnego Zombie, ale ja się zwyczajnie boję tam wchodzić. Radź sobie sama. Uważam, że teraz Lexis Numerique - wydawca gry powinien zwrócić przynajmniej połowę kasy każdemu kto kupił tą grę, a developer czym prędzej powinien wypuścić jakąś hiper łatkę. Inaczej biedna Amy zostanie tam zupełnie sama. Miał być horror, ale gra straszy tylko przestraszaczami typu opadające rurki czy odpadające z sufitu jakieś rzeczy. Buchające iskry itd. Tanie chwyty. Ale nie ma plusów? Są. Grafika sama w sobie jest może za ciemna, ale klimatyczna, gdyby tylko nie te paskudne ruchy postaci i to, że gra ciągle skacze niczym wyścigowa żaba. Muzyka i dźwięki też dają radę i muzyka świetnie wpisuje się w klimat gry. Tu jednak plusy się kończą. Tyle szumu, tyle nadziei. Taki fajny pomysł i ... tak beznadziejne wykonanie. Przykro mi, ale gry nie warto kupować. Mimo atrakcyjnej ceny. Programiści zmarnowali czas, graficy i muzycy się niepotrzebnie męczyli a ty stracisz czas i kasę. Największy horror tej gry to ona sama. Lisek Grę możesz pobrać klikając tutaj |
| Poprawiony: czwartek, 12 stycznia 2012 20:16 |



