header
Alone in The Dark PDF Drukuj Email
wtorek, 22 lutego 2011 20:55


Alone in The Dark... to tytuł który wywołuje wiele emocji, szczególnie wśród starszych graczy. Co powoduje jego ostatnia odsłona którą możemy kupić przez XBL?


Cóż... Alone in the Dark ... tyle lat mineło... byłem dzieckiem, bałem się jej, mimo, że to tylko karykaturalne rozłażące się wektory...ale było warto biegać tym obracającym się w miejscu Edwardem Carnby... bo przygoda była niezwykła...

Moja miłość do tej serii została wystawiona na ciężkie próby. Dwójka była jeszcze dla mnie dobrą grą, kolejne spadały ze swoim poziomem, by w końcu dojść do części piątej. Tą właśnie tutaj opiszemy. Co prawda twórcy postanowili zresetować serię, więc "5" zniknęła z tytułu, ale to nie remake wspaniałego oryginału. To "piątka".

W tych zawodach serca gracza nie wspomniałem jeszcze o tragedii która się nazywa Uwe Boll - morderca każdej sensownej fabularnie i rozrywkowo gry. Niestety ten pan jakimś cudem zdobył licencję i zrobił aż dwa beznadziejne tragedie na taśmie filmowej które nosiły tytuł gry...

Ale koniec płaczów i lamentów - zobaczmy co oferuje nam "5" tka.

Klimat którego bym się spodziewał to nie zastraszanie mnie w sposób oczywisty, ale potęgowanie uczucia zaszczucia i niepokoju, które samo w mojej głowie ustawi odpowiednie wrażenie o grze. Niestety tutaj klimatu nie znalazłem, a przynajmniej nie taki.

W grze wcielamy się (a jakże by inaczej) w Edwarda Carnby'ego, którego już na początku ktoś chce pozbawić życia, ale udaje mu się wybrnąć z tarapatów. Nie jest źle, filmik początkowy robi dobre wrażenie i chętnie sięgamy dalej w głąb ciemności...

Bo ciemność - "odwieczne zło" to to co atakuje otaczający nas świat i próbuje także przy okazji i nas pozbawić życia.

Gdyby tylko Edward pamiętał kim jest. Ale się chłopinie zapomniało ;)

Gra rozkręca się szybko - horror? Brak - Klimat? powiedźmy że ze "Szklanej pułapki" szybko, szybko bo zginiemy!. Łapiemy się więc gzymsów, skaczemy jak kangur po pogorzeliskach Nowego Yorku, czy brawurowo prowadzimy taksówkę uciekając przed doganiającym nas złem.

Jest szybko, widowiskowo, efekciarsko.... ale co najwyżej frustrująco.

Ale spokojnie, nie jest tak źle. Fabuła gry nijak się ma do wielkich poprzedników (UWAGA SPOILER: A końcówka to już jakiś żart chyba ;) )

Ale gra prezentuje dobry poziom grafiki, efekty poskryptowanych akcji, wybuchów itd., robią wrażenie. Pozytywne.

Genialnie prezentuje się muzyka - to jest jedyny element który mi pasuje do serii Alone in The Dark.

W grze tez znajdziemy kilka świetnych pomysłów, jak składanie broni z elementów (np. butelka, plus środek łatwopalny, plus szmata da nam koktajl mołotowa, którego możemy rzucić i strzelić w odpowiednim momencie, lub przykleić do niego taśmę samoprzylepną i rzucić w przeciwnika do którego się przyklei) czy konieczność odpalenia auta zanim nim odjedziemy.

Niestety... wszystko co dobre okazuje się tutaj nie istotne w zderzeniu z tragedia błędów i problemów z tą grą.

Fabuła fabułą - słaba, ale jakoś się trzyma kupy.

Ale sterowanie w tej grze to masakra. Sterowanie padem zupełnie bezsensownie przemyślane, przez co przypadkiem często włączamy coś czego nie chcemy. Inwentarz bohatera to jego kurtka pod którą możemy zajrzeć w poszukiwaniu broni, lub czegoś innego potrzebnego w danej chwili. Także opatrunków którymi zabandażujemy się. Spróbuj zabandażować to co chcesz w czasie walki - trudne? (było by łatwiej, gdyby nawet najmniejszy ruch padem nie powodował przejścia na „inna ranę”) A ja bym wolał aby walka sprawiała mi trudność, a nie obsługa interfejsu. Pomysły oryginalne, ale totalnie źle zbudowane! A szkoda, bo miało to sens.

Nasza postać porusza się jak totalna pierdoła i sierota. Biega jak facet który od 3 lat nie wyszedł z McDonalda, więc sterowanie nim jest uciążliwe, o ile w ogóle możliwe, bo kamera niezbyt chętnie pokazuje nam to co powinna.

W dodatku w grze pełno jest po prostu błędów. Uderzymy w auto nie niszcząc go, ale nas z niego wywali, albo uderzymy w drzewo i jego element poleci na sto kilometrów od auta, Świetnie też wpada się w tekstury bez wyjścia, albo w miejsca w które teoretycznie wpaść się nie powinno dać, więc zginiesz w miejscu, do którego po wczytaniu save'a się już nie dostaniesz! Cuda!

Gra miała potencjał. Mnóstwo fajnych pomysłów jak możliwość łączenia elementów, wykorzystania jako broni praktycznie wszystkiego co nas otacza, do tego świetna muzyka i super szybka akcja jakoś przejdzie i przeniesie nas przez nie najlepszą (ale i nie najgorszą) fabułę.

Szkoda, że głównym wyzwaniem w grze jest walka z konsolą/ grą/ interfejsem, a nie przeciwnikami.

Potencjał był, ale się zbył.

Sam jednak grę skończyłem, byłem zadowolony (może do czasu zakończenia) i szybko grę sprzedałem. A miało być tak pięknie. Niestety tematy paranormalnych fabuł zawsze mnie kręcą, nawet jak są słabe ;)

Co ciekawe w grze można spotkać sporo elementów które przejął Alan Wake (np. podział gry na odcinki jak w serialu), ale pokazał, że można tak przedstawić grę dobrze.

Polecam Alan'a Wake'a jeśli chcesz pobawić się w tego typu rozrywkę, a zakup Alone in The Dark - wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Lisek

Grę możesz kupić klikając tutaj

 








Poprawiony: wtorek, 22 lutego 2011 21:02
 

Niestety nie masz wystarczających uprawnień do komentowania. Jeśli nie masz zarejestrowanego konta zrób to teraz

ginekolog Świdnica
Profesjonalna Przychodnia - ginekolog Świdnica. Najwyższa jakość !.
raczynscy.com.pl