| Alan Wake |
|
|
|
| sobota, 26 lutego 2011 17:24 |
![]() Alan Wake to jedna z ważniejszych gier zeszłego roku. Czy się to komuś podoba czy nie, to gra na którą warto zwrócić uwagę, a jako, że jest dostępna do kupienia z Polskiego Xbox Live, to mamy dla was naszą recenzję.
Alan Wake to gra która była tworzona przez pięć lat. W tym czasie dużo zapowiedzi i informacji narobiło graczom niezłego smaka i zbudowało ogromny poziom oczekiwań oraz nadziei, którym gra musiała sprostać. Kolejny niezbyt fortunny dla niej wypadek, to wydanie w okolicach pojawienia się na konsolę Playstation gry "Heavy Rain" - wspaniałej przygody poprowadzonej w zupełnie inny sposób niż się tego spodziewamy. Niestety Alan Wake wg. przyjętych oczekiwań graczy i prasy miał być odpowiedzią na ten tytuł, a okazał się tylko zwykłą strzelanką...co z tego, że dobrą. Tyle szumnego gadania speców od marketingu sprawiło, że tytuł nie spodobał się każdemu. Gracze przyzwyczajeni do akcji z serii gier Call of Duty czy innych które są tylko kolejnymi kopiami swoich poprzedniczek, nie pokochali Alan'a, a sam Microsoft w Polsce niezbyt się przyłożył do tego, aby grę dobrze rozreklamować. Koniec końców powstała gra którą jedni pokochali , inni byli nią znudzeni... Ale gra sprzedała się słabo, dzieląc los innych wspaniałych gier jak Beyond Good and Evil , gdzie jakość gry zupełnie nie przełożyła się na sprzedaż. A może to czasy kiedy trudno sprzedać coś co nie jest oklepane i każdy tam się czuje jak w domu? Może nie chcemy udziwnień? Gra może nie jest dla każdego, ale trudno jej zarzucić, że jest słaba. Stworzona przez twórców Max'a Payne'a gra jakości ma aż nadto. Akcja dzieje się w małym miasteczku Bright Falls. Tutaj wielu graczy rozczarowało się, spodziewając się, że będzie to miasto z atmosferą tak gęstą jak Silent Hill, ale Bright Falls okazało się zupełnie normalne... prawie... Duża cześć akcji gry dzieje się w nocy, gdzie walczymy z Opętanymi - ludźmi którymi zawładnęła ciemność – Duch Mroku. Ta mroczna siła porwała naszą żonę, i będziemy musieli się mocno postarać aby ją wyrwać ze szponów złych mocy. Bardzo spodobała mi się tutaj opowieść podzielona na odcinki serialu. Widzieliśmy takie zagranie już w słabiutkim Alone in The Dark, ale tutaj pomysł jest rozwinięty i dobrze się sprawdza. Każdy ma wyraźny początek i koniec. Nie tylko jako element menu gry, ale końcówki odcinków fabularnie kończą się tak, aby jak najbardziej zachęcić gracza do dalszej zabawy. Odcinki kończą się piosenką... jak byśmy oglądali napisy końcowe odcinka, a kolejny nowy odcinek, rozpoczyna się serialowym skrótem na zasadzie „w poprzednim odcinku” Bright Falls to miasteczko w którym Alan miał odpocząć i nabrać sił aby pisać dalej. Nie spodziewał się jednak, że jego żona zostanie porwana i będzie musiał zmierzyć się z nadprzyrodzonymi siłami. Alan to pisarz, nie jest twardzielem niczym Marcus Fenix, jest postacią bardziej realną. Przeżywa emocje, a nie rzuca tylko wulgaryzmami między przeładowaniem magazynku. Najważniejszy w tego typu grach jest klimat, a ten w Alan'ie Wake'u jest wszędzie. Doskonała grafika i gra świateł robi nieprawdopodobne wrażenie. Także muzyka i dźwięki których doświadczymy dopełnia genialnej całości, i w tej kwestii grze nie ma czego zarzucić. W dzień zwiedzamy Miasteczko, rozwiązujemy proste zagadki, a właściwie to tylko się przemieszczamy. Akcja w grze robi się nocą, kiedy Opętani zaczynają nam dawać się we znaki. Spotkamy wiec postacie które mogliśmy poznać za dnia, ale wtedy byli całkiem mili... nocą jednak gdy zetkną się ze "złem" wokół nich powstaje ciemna mgła która identyfikuje opętanych. Gdy są nią okryci, są odporni na kule i inne przedmioty które mogły by ich wyeliminować. Pozbyć się mgły możemy przy pomocy światła. Dlatego podstawowym orężem Pisarza jest latarka, im mocniejsza tym lepsza. Musimy ja obsługiwać jak broń zmieniając baterie, lub w chwili spokoju pozwolić jej się zregenerować. Po załatwieniu mgły wrogowie są już wrażliwi na kule i ich końcowej eliminacji dokonujemy przy pomocy rewolweru czy innej broni. Gdy wrogowie nas otoczą mamy możliwość rzucenia koło nas flary , co wygląda naprawdę spektakularnie, która odstraszy na chwilę wrogów Poza ludźmi, ciemność będzie też na nas kierować zwierzęta jak ptaki, czy ciskać w nas przedmiotami martwymi. Pisarz nie pamięta aby tak było, ale odnajduje kolejne strony książki którą napisał... Klimat gry ciągle robi nam w głowie dziurę, do samego końca nie dając poznać co jest realne a co nie. Czy zło naprawdę istnieje, czy to tylko wytwór naszej wyobraźni. Czy to się dzieje naprawdę? Czy może niczym bohater gry "Sanitarium" leżymy tylko w szpitalnym łóżku a wszystko co przeżywamy to chemiczne reakcje naszego mózgu? Nic tutaj nie jest oczywiste, nic nie jest fałszem lub prawdą. Wszystko czego doświadczamy ciągle buduje w nas poczucie, że nic nie wiemy - czyli czujemy to co mógł by czuć bohater w tej sytuacji - a integracja emocji gracza z bohaterem to najlepsze co może zrobić twórca gry. Mam trochę zastrzeżeń do budowania napięcia - kiedy naprawdę twórcy się postarali, i wchodzimy do szopy w której spodziewamy się wroga, on tam nas zaskakuje niczym potwór w pierwszych grach z serii Resident Evil wskakujący przez okno z hukiem. Tani zabieg w zmuszenie cię do skupienia i strzelenie obok z papierowej torby. Trochę nie przystoi... Za to genialnym pomysłem jest wstawienie serialu Night Springs - naprawdę klimatycznego filmu w środek gry, który Alan może oglądać na telewizorach w grze - super!. W grze większość kart zostaje odkrytych na początku, sposób rozgrywki przez całą grę nie specjalnie się zmieni, potem będziemy dalej już zaskakiwani głównie prowadzeniem fabuły. Alan Wake to pozycja bardzo liniowa. Ale inaczej była by bez sensu, wiec nie jest to żadna wada. W grze spotkamy tez zapożyczenia z popkultury, i to bynajmniej nie ukryte a jawne - sam początkowy filmik wspomina o Stephen'ie Kingu i jego pracach. Alan Wake nie jest jak Heavy Rain, nigdy miał nim nie być, ale tego wymagali od niego gracze. Okazał się strzelanką TPP i chyba nie każdemu się to spodobało. Alan Wake nie sprzedał się dobrze, bo moim zdaniem stał się ofiarą własnego marketingu. Promocji przed wydaniem gry w stylu "Damy wam cuda", a nie po wydaniu w stylu " Zobacz jakie to dobre". Bez względu na wszystko to naprawdę doskonała gra, którą warto ograć, tym bardziej, że to exclusive na klocka. Lubisz zakręcone klimaty rodem z serialu "Twin Peaks" będziesz zachwycony. Grę polecam z czystym sumieniem! Nie jest bez wad, ale jest naprawdę bardzo dobra, i warto ją mieć - i to najlepiej na półce w edycji kolekcjonerskiej, a nie elektronicznej dystrybucji, ale i tak warto ją zdobyć. Cena to 130zł - trochę dużo, ale obniżymy ją kupując grę za punkty Microsoft Points, co da już niezłą cenę. Warto też dodać, że gra jest spolszczona kinowo, ale bardzo dobrze! Lisek Grę możesz kupić klikając tutajI jeszcze drobny smaczek. Promocja gry piosenką jak w branży filmowej? Czy się przyjmie? Jeśli będzie mieć taką jakość samą w sobie jak piosenka grupy Poets of The Fall to bardzo bym sobie tego życzył ;) |




Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.